Jak się zakochałam to miałam ochotę robić rzeczy , których wczesniej nie robiłam:)chodze cały czas się śmiejąc, wgl jestem bardziej otwarcie nastawiona do wszystkich, bardziej pewna siebie . Po prostu szczęśliwa:)To taki miły stan. a kiedy on napisał sms to cieszyłam się do telefonu... :)
lubiłąm z nim pisać...mój dzień był jakiś,lepszy, a mimo,że nie było go przy mnie czułam jego obecność.Wiesz..jak sie zakochasz, to czujesz się wspaniale, te motylki w brzuchu, na jego widok szybsze bicie serca. Szkoda tylko , ża cały czas myślałam o nim , a nie o szkole. Przerzuciło się to na pewno w jakimś stopniu na naukę, bo nie chciało mi się , nie myslałam o ocenach itd. Głowa w chmurach. No nie powiem , bo było fajnie ... Jego widok sam przyprawiał mnie o uśmiech ,a gdyby jeszcze siedział koło mnie... :) Hmm....
Szkoda tylko , że ja czułam się cały czas , jakbym coś brała :D ,a on ? nie wiem i nigdy się nie dowiem..coś było , ale dziśchcę o nim zapomnieć, ale nie uda mi się z uśmiechem na twarzy, choć bym chciała. Trochę trudno to wszystko zapomnieć , jak dzięki jednej głupij osobie było sie bezgranicznie szczęśliwym a teraz uśmiecham się , bo nie chce pokazać co mi jest...
nie warto. Do niektórych można sie pomylić i to bardzo... I chyba stwierdziłam ,że do ludzi nie trzeba się tak bardzo przyzwyczajać , bo prędzej czy pózniej i tak zranią....
Dała bym wiele , by cofnąć to wszystko i nie czuć się tak teraz. Zakochanie ma swoje dobre i złe strony,niestety.
Pozdrawiam :)