Pewnego, ciepłego dnia, grając w sieciówkę, stałam w mieście i pisalam z koleżanką. Nagle otrzymałam wiadomość: Hej ;) Mam do sprzedania zbroję na 42 lv. ;p` ;x. (rozmawialiśmy trochę o tej zbroi), no dobra, umówiliśmy się, że na pustyni będę czekała, on wyjdzie z v2 i mi ją sprzeda. No to pojechałam wraz z kolegą i koleżanką (przy okazji na metki jechaliśmy). Sprzedał mi zbroję i zaprosił do przyjaciół ;). Zaakceptowałam. W pierwszy dzień nic się nie działo. Na drugi dzień stałam w mieście z koleżanką aż nagle podbiegł do nas i zaczął we mnie uderzać tak że nie mogłam nic zrobić, trochę poganialiśmy się itd. Z każdym dniem coraz częściej do mnie pisał aż w końcu wyznał mi miłość, pisał, że od samego początku kiedy mnie poznał jego intuicja mówiła że jestem tą jedyną. lecz nie mogłam się zgodzić bo miałam innego, metinowego chłopaka. Prosił mnie żebym z tamtym zerwała jak nic nas nie łączy, nie chciałam tego robić, a z drugiej strony bardzo kochałam tego chłopaka. Gdy już zerwałam z tamtym i zgodziłam się być z tym, to było tak wspaniale, mieliśmy tyle wspólnego. Nawet pamiętam jeden moment jak siedziałam w oknie (było koniec lata), pełnia księżyca i pisałam z nim smsy jednocześnie myśląc o nim i zachwycając się jego osobą. Innym razem leżałam w łóżku, pożegnaliśmy się, bo rano do szkoły już trzeba było wstać, to czułam w sobie taką radość, taką więź, że aż z tego szczęścia zasnąć nie mogłam, słuchałam wtedy muzyki, do tej pory gdy przesłucham je to się wzruszam. Później wieliśmy ślub, a po miesiącu rozwód :( Wszystko się skończyło, przez pierwszy miesiąc nie mogłam dojść do siebie. Mimo, że 3 dni temu minęła rocznica od zerwania to dalej o nim myśle praktycznie codziennie, oglądam jego zdjęcia, ale wszystko tak miło wspominam. Była to moja pierwsza poważna miłość, mimo że wirtualna ale była! ;) Dziękuję mu za to że dał mi tyle szczęścia choć przez te dwa miesiące.