Jak zapomnieć.. Jak zapomnieć kiedy się nie da?
S
SłodkaCzerń49 pkt
568 wyświetleń
Może wprowadzę w temat jednak nie będę sie za bardzo rozpisywać bo to za dużo by było.
A wiec poznałam kiedyś kogoś przez internet. Zakochalam się w tej osobie i zostaliśmy "parą" (cudzysłów jest po to.. Ponieważ nie wiem jak konkretnie nazwać To.. Nigdy się nie widzieliśmy.. Tylko zdjęcia). Nie pokochałam jego wyglądu lecz wnętrze. Chłopak o typie romantyka jak ja. Jednak z powodu odległości nie wytrzymywałam i zaczęłam się ciąć (uzależniłam się od tego.. ) .minęło kilka miesięcy- byliśmy ze sobą na dobre i na złe. Nie umiałam się na niego złościć. Mówiłam mu wszystko. Jednak przyszła nowa szkoła.. Nie mieliśmy już tyle czasu na rozmowy a ja osoba o niskiej samoocenie stwierdziłam że moj ideau zasługuje na kogoś innego. Prze jakiś czas nie rozmawiałam z nim. Powiedziałam że potrzebuje casu do namysłu. Po jakimś tygodniu napisałam a on powiedział że kocha mnie ale nie umie być na chwilę. Powiedział że jeśli to koniec mam już nie posać a on zrozumie. Odparłam że nie wiem czego chcę.. Jednak zakończyliśmy tą znajomość.
Owszem nawet nie brakowało mi go na początku.. Jakoś to było, pochłonęłam się nauką. Jednak potem jakoś po 5 miesiącach coraz częściej o nim myślałam. Z dnia na dzień coraz mkcniej aż w końcu doszło do tego stopnia że bez przerwy. Gdy widzę jakiegoś chłopaka myślę tylko że to nie ten. Że mojego straciłam. Po ponad roku nagle chwyciłam za stary telefon. Wygrzebałam jakoś jego dawny numer i gdy przyszedł wieczór zadzwoniłam. Powiedział halo a ja nie odpowiedziałam .. Chciałam usłyszeć jego głos <3 . Potem za tydzien zrobiłam to ponownie. Lecz po tym jak się rozłączyłam rozpłakałam się i napisałam SMS: przepraszam. Zaczęła sie jakaś tak konwersacje. W pewnym momęcie napisałam że to bez sensu i po co ja z nim rozmawiam ( oczywiście on nie wiedział z kim pisze) potem zapytałam czy domyśla sie kim jestem. Powiedział że nie wie, potem że ma jakieś domysły i nagle że to ja. Że nikt inny by tego tak nie rozegrał. Wysłałam mu list z wyjaśnieniem dlaczego i wgl. Rozmawialiśmy chwile na gg. Powiedział że przez to wszystko popadł w dragi, został dilerem, że w jakiejś bójce został okaleczony na twarzy, upadł na dno i pomogła mu w tym pewna osoba. Że ma kogoś. Że mogłam być jego ale nie chciałam ale mimo to dziękuje mi bo nie był by tym kim jest. Że wspomina czas ze mną jak coś dobrego. Załamałem sie. Wybiegłam na dwór pochlastałam się. Próbowałam przedawkować leki. Na pożegnanie powiedział że nie mam nic sobie robić jeśli kocham go. Pamiętam że powiedział pieszczotliwie tak jak kiedyś księżniczko. Przez ponad tydzień musiałam jechać na silnych lekach uspokajających. A teraz sama wplątuje się w to holerstwo. I podoba mi się to.. Narkotyki. Myśl o nim doprowadza mnie do szału.. Nie umiem zapomnieć nie umiem.. Co robić. Ja się tym wykończę
A wiec poznałam kiedyś kogoś przez internet. Zakochalam się w tej osobie i zostaliśmy "parą" (cudzysłów jest po to.. Ponieważ nie wiem jak konkretnie nazwać To.. Nigdy się nie widzieliśmy.. Tylko zdjęcia). Nie pokochałam jego wyglądu lecz wnętrze. Chłopak o typie romantyka jak ja. Jednak z powodu odległości nie wytrzymywałam i zaczęłam się ciąć (uzależniłam się od tego.. ) .minęło kilka miesięcy- byliśmy ze sobą na dobre i na złe. Nie umiałam się na niego złościć. Mówiłam mu wszystko. Jednak przyszła nowa szkoła.. Nie mieliśmy już tyle czasu na rozmowy a ja osoba o niskiej samoocenie stwierdziłam że moj ideau zasługuje na kogoś innego. Prze jakiś czas nie rozmawiałam z nim. Powiedziałam że potrzebuje casu do namysłu. Po jakimś tygodniu napisałam a on powiedział że kocha mnie ale nie umie być na chwilę. Powiedział że jeśli to koniec mam już nie posać a on zrozumie. Odparłam że nie wiem czego chcę.. Jednak zakończyliśmy tą znajomość.
Owszem nawet nie brakowało mi go na początku.. Jakoś to było, pochłonęłam się nauką. Jednak potem jakoś po 5 miesiącach coraz częściej o nim myślałam. Z dnia na dzień coraz mkcniej aż w końcu doszło do tego stopnia że bez przerwy. Gdy widzę jakiegoś chłopaka myślę tylko że to nie ten. Że mojego straciłam. Po ponad roku nagle chwyciłam za stary telefon. Wygrzebałam jakoś jego dawny numer i gdy przyszedł wieczór zadzwoniłam. Powiedział halo a ja nie odpowiedziałam .. Chciałam usłyszeć jego głos <3 . Potem za tydzien zrobiłam to ponownie. Lecz po tym jak się rozłączyłam rozpłakałam się i napisałam SMS: przepraszam. Zaczęła sie jakaś tak konwersacje. W pewnym momęcie napisałam że to bez sensu i po co ja z nim rozmawiam ( oczywiście on nie wiedział z kim pisze) potem zapytałam czy domyśla sie kim jestem. Powiedział że nie wie, potem że ma jakieś domysły i nagle że to ja. Że nikt inny by tego tak nie rozegrał. Wysłałam mu list z wyjaśnieniem dlaczego i wgl. Rozmawialiśmy chwile na gg. Powiedział że przez to wszystko popadł w dragi, został dilerem, że w jakiejś bójce został okaleczony na twarzy, upadł na dno i pomogła mu w tym pewna osoba. Że ma kogoś. Że mogłam być jego ale nie chciałam ale mimo to dziękuje mi bo nie był by tym kim jest. Że wspomina czas ze mną jak coś dobrego. Załamałem sie. Wybiegłam na dwór pochlastałam się. Próbowałam przedawkować leki. Na pożegnanie powiedział że nie mam nic sobie robić jeśli kocham go. Pamiętam że powiedział pieszczotliwie tak jak kiedyś księżniczko. Przez ponad tydzień musiałam jechać na silnych lekach uspokajających. A teraz sama wplątuje się w to holerstwo. I podoba mi się to.. Narkotyki. Myśl o nim doprowadza mnie do szału.. Nie umiem zapomnieć nie umiem.. Co robić. Ja się tym wykończę