Zmotywować się wcale nie jest trudno. Gorzej utrzymać tę motywację.
Są dwa rodzaje motywacji: gorąca (czyli taka, że jesteś pełna energii, gotowa do najcięższych ćwiczeń i już teraz, natychmiast chcesz osiągnąć swój cel) i zimna (masz wyznaczony cel i dążysz do niego, zdajesz sobie sprawę ile czasu Ci to zajmie- małymi kroczkami do celu).
Teraz jest wielki szał na życie fit. Najbardziej śmieszą mnie reklamy dezodorantów. Widzimy jak kobiety sobie ćwiczą, w pełnym makijażu, bez żadnej zadyszki, takie uśmiechnięte i piękne. Kłamstwo!
"Chcesz wyglądać jak kociak, musisz spocić się jak świnia." - z tym się zgadzam.
Wiesz, żeby się zmotywować na stałe po pierwsze musisz określić swój cel. Zakładasz zeszycik albo jakiegoś bloga (vitalia ma te dietetyczne pamiętniki) i zapisujesz w nim swój cel, np. do września schudnę 6 kilo. lub chcę wyglądać pięknie lub chce czuć się dobrze w swoim ciele, itp. itd.
Zapisujesz podstawowe zasady, którymi będziesz się kierować przy diecie. (Żeby osiągnąć swój cel, musisz zmienić swoje życie- na lepsze!)
Rozpisujesz plan treningowy- to nic trudnego. Pamiętaj, nie możesz katować się codziennie ciężkimi ćwiczeniami, bo raz organizm będzie wyczerpany, a Tobie to zbrzydnie. Idą wakacje, masz peeeeełno możliwości. Basen, rower, bieganie, długie spacery, zumba, fitness, nawet ćwiczenia w domu.
Powiedz swoim bliskim, że zaczynasz dbać o sobie- będziesz miała w głowie "Przecież tak się tym chwaliłam, nie mogę odpuścić, pokażę, że dam radę!" Może jakaś koleżanka albo kolega przyłączą się do Ciebie.
Ćwicz przy muzyce, swojej ulubionej, takiej, która da Ci kopa w pupcie. :)
Ćwiczenie to czysta przyjemność! Pamiętaj o diecie- co z tego, że będziesz się gimnastykować jak potem objesz się słodyczy- to z umiarem.
Rób sobie zdjęcia, np. co miesiąc. W chwili zwątpienia, zerkniesz i zobaczysz jak się zmieniasz.
W razie, gdyby potrzebne Ci było wsparcie, zapraszam do mnie. Też troszkę sobie ćwiczę, możemy się nawzajem motywować i sprawdzać. :)