14 odpowiedzi
Najlepsza odpowiedź
2
Na pewno bym od razu nie uwierzyła. Bo przecież jestem taka młoda, całe życie przede mną.
Potem bym się nas sobą użalała. Że to niesprawiedliwe, dlaczego to właśnie mnie spotkało? Itp.
Potem zaczęłabym się przyzwyczajać do tego, że to koniec. Pewnie chciałabym zrobić wszystko czego nigdy wcześniej nie robiłam. Skok na bunjee. Lot samolotem w kabinie pilotów. Pewnie zdążyłabym zdać na prawo jazdy.
Ale postarałabym się, żeby wieść o mojej chorobie nie rozeszła się poza grono rodziny i najbliższych, zaufanych przyjaciół. Nie chciałabym słuchać udawanego żalu i współczucia od osób, którym tak na prawde na mnie nie zależy.
Nie chciałabym, żeby pamietali mnie jako ,,tą biedną, młodą dziewczynę, która odeszła z tej ziemi zbyt wcześnie". Chciałabym umrzeć w pełni świadoma, że doświadczyłam w życiu wszystkiego co mogłam. Że na zawsze pozostane w sercach tych, których i ja nosiłam w sercu, a świat zapamiętałby mnie jako uśmiechniętą do samego końca.
Ale to w teorii. Nie wiem i wątpię, czy tak spokojnie bym do tego podeszła, jeżeli na prawdę bym otrzymała taką diagnozę.
Potem bym się nas sobą użalała. Że to niesprawiedliwe, dlaczego to właśnie mnie spotkało? Itp.
Potem zaczęłabym się przyzwyczajać do tego, że to koniec. Pewnie chciałabym zrobić wszystko czego nigdy wcześniej nie robiłam. Skok na bunjee. Lot samolotem w kabinie pilotów. Pewnie zdążyłabym zdać na prawo jazdy.
Ale postarałabym się, żeby wieść o mojej chorobie nie rozeszła się poza grono rodziny i najbliższych, zaufanych przyjaciół. Nie chciałabym słuchać udawanego żalu i współczucia od osób, którym tak na prawde na mnie nie zależy.
Nie chciałabym, żeby pamietali mnie jako ,,tą biedną, młodą dziewczynę, która odeszła z tej ziemi zbyt wcześnie". Chciałabym umrzeć w pełni świadoma, że doświadczyłam w życiu wszystkiego co mogłam. Że na zawsze pozostane w sercach tych, których i ja nosiłam w sercu, a świat zapamiętałby mnie jako uśmiechniętą do samego końca.
Ale to w teorii. Nie wiem i wątpię, czy tak spokojnie bym do tego podeszła, jeżeli na prawdę bym otrzymała taką diagnozę.
2
7
Ja bym przede wszystkim już do końca życia starała się żyć w czystości tzn. unikać grzechu i być bardzo dobrym człowiekiem. Zamknęłabym wszystkie sprawy, pogodziła się z ludźmi z którymi się kłóciłam, gniewała....Na pewno z tego powodu bym nie płakała, bo to jest najgorsze, czerpałabym z życia, uśmiechając się i pomagając innym! Wyspowiadałabym się i już do końca przyjmowała Eucharystię. Wspominała "stare dobre czasy", a dlaczego pytasz o to?
7
4
Straszne ; O ..
Pewnie bym i tak próbowała się leczyć bo są takie przypadki w których pomimo tego że jest 1% szansy się udaje . I żyje się dalej.. Ale jeśli była by to taka strasznie krytyczna sytuacja to korzystałabym z tego pół roku jak się da ! spełniałabym swoje marzenia,plany.. ; ( Jednak nie życze tego nikomu i ''wiem''(jestem w stu procentowej wierze) że się to nigdy nie przytrafi mnie ani moim bliskim . Amen ;))
Pewnie bym i tak próbowała się leczyć bo są takie przypadki w których pomimo tego że jest 1% szansy się udaje . I żyje się dalej.. Ale jeśli była by to taka strasznie krytyczna sytuacja to korzystałabym z tego pół roku jak się da ! spełniałabym swoje marzenia,plany.. ; ( Jednak nie życze tego nikomu i ''wiem''(jestem w stu procentowej wierze) że się to nigdy nie przytrafi mnie ani moim bliskim . Amen ;))
4
3
A ja dla odmiany myślałam o tym już kilkukrotnie. I za każdym razem dochodziłam do tych samych wniosków:
Najpierw wyskoczyłabym z radością z gabinetu lekarskiego podśpiewując i tańcząc stary, indiański taniec radości. Potem rzuciłabym w cholerę szkołę, naukę i wszystkie kretynizmy i... pół roku, tak? To najpierw pospełniałabym wszystkie głupoty, które za mną chodzą - od tatuażu po skok ze spadochronem - a na koniec objechała tyle świata ile bym zdążyła, cały czas przygotowując się do tej ostatniej wędrówki. Ale nie mam na myśli żadnych głupich leczeń tylko przygotowanie duchowe.
Jednym słowem: cieszyłabym się w końcu uzyskaną wolnością.
Najpierw wyskoczyłabym z radością z gabinetu lekarskiego podśpiewując i tańcząc stary, indiański taniec radości. Potem rzuciłabym w cholerę szkołę, naukę i wszystkie kretynizmy i... pół roku, tak? To najpierw pospełniałabym wszystkie głupoty, które za mną chodzą - od tatuażu po skok ze spadochronem - a na koniec objechała tyle świata ile bym zdążyła, cały czas przygotowując się do tej ostatniej wędrówki. Ale nie mam na myśli żadnych głupich leczeń tylko przygotowanie duchowe.
Jednym słowem: cieszyłabym się w końcu uzyskaną wolnością.
3
2
Wpadła bym w panikę ;I jak każda dziewczyna powiedziała przyjaciółce, na pewno bym podjęła leczenia, trzeba walczyć do końca nawet jeśli jesteś na przegranej pozycji nie wolno się poddać ani wpadać w depreche ;) starałabym się cieszyć życiem częściej uśmiechać, pewnie chciałabym ukryć swój strach, ( ja jestem chrześcijanką) więc bym się modliła o zdrowie , chciałabym że gdyby jednak to żeby o mnie wspominali "to byłą taka uśmiechnięta, miła dziewczyna" .
aż ciężko mi było to pisać ;) każdy pewnie z trudem o tym myśli
pozdrawiam bezkomentarzaxD
aż ciężko mi było to pisać ;) każdy pewnie z trudem o tym myśli
pozdrawiam bezkomentarzaxD
2
0
początkowo na pewno załamka - to normalne. ale później zaczęłabym wykorzystywać na maska życie. wypróbowałabym wszystkiego co przyszłoby mi na myśl. powiedziałabym tylko najbliższej rodzinie i może dwóm osobom spoza niej. reszta żyłaby w niewiedzy, aby się nie litować. bałabym się przeokropnie na pewno. ale jedno jest pewne - mówiłabym częściej, że kocham.
i chcialabym coś po sobie zostawić. i to na pewno nie plik w formacie txt w ukrytym folderze.
i wybrałabym sobie pomnik. ze zdjęciem.
ale tak mówię z perspektywy bycia w pełni zdrową i sprawną. teraz tylko los może mi życie odebrać, nie choroba o której wiem.
nie wiem co bym zrobiła. nie chciałbym odchodzić. nie jestem silną, tego nie mogę o sobie powiedzieć.
OSZALAŁABYM.
i chcialabym coś po sobie zostawić. i to na pewno nie plik w formacie txt w ukrytym folderze.
i wybrałabym sobie pomnik. ze zdjęciem.
ale tak mówię z perspektywy bycia w pełni zdrową i sprawną. teraz tylko los może mi życie odebrać, nie choroba o której wiem.
nie wiem co bym zrobiła. nie chciałbym odchodzić. nie jestem silną, tego nie mogę o sobie powiedzieć.
OSZALAŁABYM.
0