13 odpowiedzi
2
jechałem na górze fristajlowej rowerowej w warszawie/ursynów (kazurka)... jechałem w dół, wyskakiwałem na hopkach , kręciłem blita czasem i zjeżdżałem powoli w dół górki, na dole są skocznie i jedna taka podzielona na dwie , a po środku dziura i beton... zjednałem i pękła mi linka hamulcowa, wyskoczyłem z za dużą prędkością i spadłem na twarz 20 metrów od hopki, leciałem gdzieś 15 metrów nad ziemią i zaryłem facjatą, złamana ręka, wstrząs mózgu, złamany obojczyk i kość przedramienia, ukruszony nadgarstek, złamana noga w 12 miejscach (skończyło się szynami), zryta gęba i klata prawie do mięcha, Do tego nic od momętu zjeżdżania z górki i pęknięcia linki do pobytu w szpitalu nie pamiętam, wszystko co wiem to relacje światków i mojego starszego brata, było ostro :(, nigdy więcej od tamtego momętu tam nie byłem i nie będę :(
2
2
Miałam chyba 9 lat.. Jeździłyśmy z koleżanką na rowerach . Ścigałyśmy się ,nie zauważyłam , że koleżanka skręciła i w ostatniej chwili próbowałam skręcić , ale nie zauważyłam , że tam sa kamienie i nie zahamowałam i się wyglebiłam... Krew lała się z kolan cholernie ;p Oczywiście blizna została do dziś ;]
2
-1
jak rościełam sobiegłowe.Dawno temu jak miałam chyba 8 lat...i zapomniałam jak się jezdzi na rowerze i tata próbował mi przypomnieć.A niestety tak to zrobił że powtarzał "tak trzymam cię"a ja akurat jechałam z górki i to nie równej...i w pewnym momencie się odwórciłam by spojrzeć na tate i akurat tata był daleko i zupełnie niespodziewanie byłam już na ziemi,a maja głowa w połowie krawężnika...ta musiała być szyta...jeszcze pamietam jak jusz byłam w szpitalu i mnie operowali to mnie ratownicy trzymali bo miałam szajba i nie chciałam byc szyta.Ale ogólnie nie było czyć....
-1