hmm.. mój chłopak chciał zabrać mnie do auqaparku na Słowacji.. wyjechaliśmy .. ale tuż przed granicą auto nam się popsuło.. utknęliśmy w małej miejscowości pod górami.. auto było u specjalistów ale było co zwiedzać i było naprawdę milo ;) Do czasu gdy mechanicy nam powiedzieli ze auta się nie da naprawić.. Tu zaczynało robić sie nie przyjemnie.. bo auto zepsute a do domu 300 km ;/ Ale o 24 Przyjechał mój brat by nas zholować ;p Jest co wspominać ;)