Ja wzięłam Ryta. Niby podobne ale jednak są inne informacje.
Święta Ryta przyszła na świat w 1380 roku w Cascia, małej umbryjskiej wiosce położonej w Apeninach, 150 km na północ od Rzymu. Jej rodzice, Antonio Lotti i Amanta Mancini, obydwoje w podeszłym wieku, dawno stracili nadzieję na potomstwo. Tymbardziej małżonkowie, znani w okolicy z uprzejmości, dobroci i sprawiedliwości, z wielką radością przyjęli tak miły i niespodziewany, dar.Kiedy Ryta skończyła 12 lat, została poślubiona Paolowi Ferdynandowi, wbrew swojemu pragnieniu poświęcenia życia Bogu w zakonie. Rodzice Ryty byli zachwyceni pozycją społeczną kandydata. Sami w podeszłym już wieku byli pełni obaw, że ich śmierć pozostawi córkę samą, bez środków do życia. Pożycie małżeńskie, trwające 18 lat przyniosło Rycie dwóch synów, bliźniaków, oraz prawdziwą mękę.
Już kilka tygodni po ślubie okazało się, że opinia człowieka brutalnego, lubiącego uciechy, autorytarnego, krążąca o Paolu, niewiele odstaje od rzeczywistości. Ryta cierpiała w milczeniu. Nigdy nie wyzbyła się łagodności i cierpliwości. Wśród sąsiadek zyskała sobie miano „niewiasty bez urazy". Ofiarowała swe cierpienia za nawrócenie męża. Na krótko przed zamordowaniem Paola z motywów politycznych, jego charakter uległ całkowitej zmianie i przez pewien czas atmosfera w domu stała się wręcz idealna. Przypisuje się to niezachwianej cierpliwości i nieustannym modlitwom Ryty.
Przebaczyła ona zabójcom męża, podobnie jak zrobił to umierający Paolo. Jednak synowie Ryty nie zamierzali puścić tego faktu w zapomnienie. Poprzysięgli zemstę na napastnikach. Gdy błagania, perswazje, modlitwy i pokuty Ryty nie przynosiły zamierzonego efektu, modliła się raczej o ich śmierć, niżby mieli popełnić tę straszna zbrodnię. Lepiej umrzeć przebaczając niż żyć bez przebaczenia - powtarzała. We właściwym czasie jej modlitwy zostały wysłuchane, obaj zmarli podczas zarazy panującej w mieście, otrzymawszy posługę Kościoła i przebaczywszy zabójcom ojca.
Rodzice Ryty już od dawna nie żyli, Teraz w ciągu zaledwie kilku miesięcy straciła męża i dzieci. Nic już nie stało na przeszkodzie, aby rozpocząć życie zakonne, nic poza regułą klasztoru augustiańskiego świętej Marii Magdaleny w Cascia, która zabraniała wstępu wdowom. Modlitwy Ryty ponownie zostały wysłuchane, kiedy jej patroni: Augustyn, Mikołaj z Tolentino i Jan Chrzciciel objawiając się jej pewnej nocy wprowadzili ją do klasztoru. Zaryglowane bramy i zamknięte drzwi otwarły się cudownie, żeby wpuścić ją do kaplicy, gdzie zdumione siostry zastały ją nazajutrz. Dostrzegając w tym niezwykłym wejściu świętą wolę Bożą, ostatecznie przyjęto Rytę do zgromadzenia.
Przeorysza i mistrzyni nowicjatu nie szczędziły przyszłej świętej udręk i upokorzeń. Nakazano jej na przykład podlewać codziennie rano i wieczorem kawałek drewna włożony do wysuszonej ziemi. Mimo wszystkich tych prób Ryta nigdy nie straciła cierpliwości i pogody ducha, a ku zdumieniu wszystkich sióstr, kawałek drewna, którym się opiekowała wypuścił pączki, zakwitł i wydał wspaniałe winogrona.
Zainspirowana kazaniem wygłoszonym przez niezwykłego franciszkanina, św. Jakuba z Kresów błagała Boga o jakiś udział w cierpieniach Chrystusa i na jej czole w sposób cudowny pojawiła się rana od ciernia. Ropiała ona wydając tak agresywny odór, że następne 15 lat życia spędziła Ryta w odosobnieniu, wyłączając kilka tygodni, kiedy jako przedstawicielka zakonu, wraz z kilkoma innymi siostrami, udała się do Rzymu na obchody Roku Jubileuszowego 1450. Na kilka dni przed wyjazdem, na czole nie było widać najmniejszego śladu stygmatu, choć nie zniknął ból. Po powrocie do Cascia, zgodnie z prośbą siostry Ryty stygmat znowu pojawił się na jej czole, a z nim odrażający odór.
W 1457 roku była już całkowicie wyczerpana życiem pełnym pokuty i cierpień. Zbliżał się kres jej dni. Na trzy dni przed śmiercią, która nastąpiła w wieku 76 lat, otrzymała łaskę widzenia Jezusa i Maryi. Kiedy przechodziła do wieczności cela, w której przebywała, napełniła się nadzwyczajną wonią, a zadziwiające światło emanowało z rany na czole. Dzwony miejskie rozbrzmiały radośnie, poruszone przez aniołów.
Symbolem, jaki towarzyszy Rycie jest róża, przypominająca o różach, które na jej prośbę zerwała dla niej kuzynka podczas mroźnej zimy, ostatniej w życiu świętej. Ryta została beatyfikowana 16 lipca 1627 roku przez papieża Urbana VIII. Tuż przed beatyfikacją ciało dokładnie przebadano i okazało się, że jest ono w takim stanie jak w dniu śmierci.
Mniej więcej w okresie beatyfikacji, o czym świadczą dokumenty, oczy relikwii same się otworzyły. Były one otwarte przez jakiś czas, o czym świadczą malowidła z tego okresu. Ciało wystawione w relikwiarzu przekręcało się na bok, by po kilku latach przewrócić się na drugi. Obserwowano również unoszenie się ciała. Kanonizacja Ryty miała miejsce w roku 1900. W bazylice w Cascia mieści się pozłacany grobowiec, w którym znajduje się kryształowy relikwiarz Świętej. Na jej czole do dnia dzisiejszego widać ślad rany. Również miły zapach wydziela się z ciała z okazji świąt.
Patronka od spraw trudnych i beznadziejnych.