Jakie macie zdanie na temat wiary katolickiej jak...
M
mowmicukier121 pkt
1.6k wyświetlenia
i samego Boga?
Ja zawsze byłam religijna, chodziłam do kościoła, starałam się nie opuścić żadnej niedzieli, jak miałam czas chodziłam na te wszystkie majówki/różance itd. Rzadko zdarzało mi się, żebym nie odmówiła wieczorem chociażby Ojcze Nasz. Lubiłam chodzić do kościoła, mogłam tam się wyciszyć, było to dla mnie takie odstresowanie. Bardzo przeżywałam bierzmowanie, które miałam w tym roku. Nawet poleciała mi łezka gdy odszedł ode mnie biskup. Jednakże od kilku miesięcy, totalnie przestałam...jakby to ująć. Zwątpiłam czy Bóg istnieje. Na świecie jest tyle zła. Codziennie ginie tyle osób, są różnego rodzaju katastrofy...Mimo tego wszystkiego co robiłam, w życiu mi się jakoś specjalnie nie układało/nie byłam szczęśliwa. Przyjrzałam się też bliżej kościołowi i księżom. Dużo na ten temat czytałam. Z własnego doświadczenia widzę jak księża pochodzą do tego co robią. Mszę odprawiają jakby za karę, spowiadają tak samo. Ja np. miałabym potrzebę rozmowy z osobą duchowną, na temat tego co robię źle, co mogłabym i jak poprawić podczas spowiedzi. Tymczasem ledwo co skończę mówić swoje grzechy a ksiądz do mnie co mam odmówić jako pokutę i kolejka idzie dalej. Ponadto robią wszystko na odwal, biorą za to kasę. Za głupie odprawienie pogrzebu 1000 zł. Można by za te pieniądze wyżywić "pół Afryki". Jeżdżą drogimi autami, mają nowoczesne telefony i laptopy i Bóg wie co jeszcze. A skąd to wszystko? Wizyty w domach, taca, ofiary. Takie jest bynajmniej moje zdanie. Poza tym księża katecheci w dupie mają jaką kolwiek naukę młodzieży. W tym roku całą religię przesiedzieliśmy i oglądaliśmy jakieś filmu, bo księdzu się nie chciało.
Ciągle się słyszy o jakiś pedofilach wśród księży, alkoholikach. W moim gimnazjum był ksiądz, któremu w głowie było tylko zaglądanie dziewczynom za bluzki. Ja się pytam co to za świat. Przecież nikt im nie kazał tak żyć, sami poświęcili się Bogu. Kolejna sprawa Kościoła. Ludzie chodzą chyba tam tylko dlatego, żeby pokazać jacy to są idealni? Aby obgadać, zobaczyć jak kto jest ubrany? A po wyjściu grzeszą? Jestem zagubiona, nie wiem co myśleć o tym kościele i o samym Bogu. Czy ktoś ma podobne zdanie?
Ja zawsze byłam religijna, chodziłam do kościoła, starałam się nie opuścić żadnej niedzieli, jak miałam czas chodziłam na te wszystkie majówki/różance itd. Rzadko zdarzało mi się, żebym nie odmówiła wieczorem chociażby Ojcze Nasz. Lubiłam chodzić do kościoła, mogłam tam się wyciszyć, było to dla mnie takie odstresowanie. Bardzo przeżywałam bierzmowanie, które miałam w tym roku. Nawet poleciała mi łezka gdy odszedł ode mnie biskup. Jednakże od kilku miesięcy, totalnie przestałam...jakby to ująć. Zwątpiłam czy Bóg istnieje. Na świecie jest tyle zła. Codziennie ginie tyle osób, są różnego rodzaju katastrofy...Mimo tego wszystkiego co robiłam, w życiu mi się jakoś specjalnie nie układało/nie byłam szczęśliwa. Przyjrzałam się też bliżej kościołowi i księżom. Dużo na ten temat czytałam. Z własnego doświadczenia widzę jak księża pochodzą do tego co robią. Mszę odprawiają jakby za karę, spowiadają tak samo. Ja np. miałabym potrzebę rozmowy z osobą duchowną, na temat tego co robię źle, co mogłabym i jak poprawić podczas spowiedzi. Tymczasem ledwo co skończę mówić swoje grzechy a ksiądz do mnie co mam odmówić jako pokutę i kolejka idzie dalej. Ponadto robią wszystko na odwal, biorą za to kasę. Za głupie odprawienie pogrzebu 1000 zł. Można by za te pieniądze wyżywić "pół Afryki". Jeżdżą drogimi autami, mają nowoczesne telefony i laptopy i Bóg wie co jeszcze. A skąd to wszystko? Wizyty w domach, taca, ofiary. Takie jest bynajmniej moje zdanie. Poza tym księża katecheci w dupie mają jaką kolwiek naukę młodzieży. W tym roku całą religię przesiedzieliśmy i oglądaliśmy jakieś filmu, bo księdzu się nie chciało.
Ciągle się słyszy o jakiś pedofilach wśród księży, alkoholikach. W moim gimnazjum był ksiądz, któremu w głowie było tylko zaglądanie dziewczynom za bluzki. Ja się pytam co to za świat. Przecież nikt im nie kazał tak żyć, sami poświęcili się Bogu. Kolejna sprawa Kościoła. Ludzie chodzą chyba tam tylko dlatego, żeby pokazać jacy to są idealni? Aby obgadać, zobaczyć jak kto jest ubrany? A po wyjściu grzeszą? Jestem zagubiona, nie wiem co myśleć o tym kościele i o samym Bogu. Czy ktoś ma podobne zdanie?