Jestem z chlopakiem od 2 lat. Nie spotykamy sie...
M
MalutkaTakBardzo347 pkt
615 wyświetleń
wgl. Jedynie to w szkole. Ale co to te 10 min na przerwach? Jego rodzice sa bardzo kochani, jestem u niego, rozmawiam z nimi i wgl, nie maja nic przeciwko, mozemy sie spotykac kiedy chcemy. A moi? Wiecznie jakies pretensje. Kiedys przyjezdzal do mnie to pozniej mama, ze ile ja mam lat, na co ja sobie pozwalam. I powiedzialam mu zeby nie przyjezdzal bo masakra. W wakacje jezdzilam do niego, rodzice o tym nie wiedzieli, bylo cieplo to mowilam ze jezdze z kolezanka do miasta. Mama wiecznie ze za mloda jestem, a ja ze o co jej chodzi. Moze mysli ze z nim do lozka pojde, ale powtarzam ze mam swoj mozg i nie jestem jak te niektore nastolatki co z kazdym do lozka lataja. Siostra jak przyjedzie, mama cos o nim powie to ona tez ze ile ja mam lat, ze ona w moim wieku sie uczyla a nie. Nie wiem o co im chodzi, skoro oceny mam w miare ok, srednia powyzej 4. Kocham go bardzo no. A to jest dla mnie takie ciezkie. Mieszkamy od siebie ok 10 km. To nie tak daleko, no ale niby jak mam sie z nim spotykac? Mieszkam w takiej dziurze, ze caly czas siedze w domu, wiec nie da rady zebym nawet mowila ze ide ze znajomymi a pojechalabym do niego. Co mam robic? Chce mi sie przez to tylko plakac. Mam tego juz dosc. No bo nie wiem o co im chodzi, jestem rozsadna dziewczyna. Nie daje rady. Teraz przez to wolne tez sie nie widzielismy bo jak mam sluchac gadania jak spytam to ja dziekuje. Co mam robic? Bo kompletnie nie mam pojecia.