Już nawet nie wiem od czego mam zacząć....
N
Nika819 pkt
878 wyświetleń
Sytuacja w jakiej się znalazłam ciągnie mnie na dno a samopoczucie jedynie odbiera mi chęci do jakiejkolwiek poprawy. Czuję, że dłużej tego po prostu nie wytrzymam. Wszystko ( teraz dosłownie wszystko) zaczęło się rozsypywać a ja mam coraz mniej siły. Mam problem z nauką a do tego jestem nieśmiałą, zlęknioną i zakompleksioną osobą. Pierwsza klasa gimnazjum była dla mnie jednym wielkim koszmarem. W tym czasie rozwiedli się moi rodzice. Mój ojciec jest niestety alkoholikiem. Przez ten jeden rok (przed rozwodem) zniszczył mi samoocenę, Wpoił przerażenie i niepokój. Byłam cieniem dawnej dziewczyny. Chodziłam zestresowana itd. Byłam pewna, że już nigdy nie zaufam mężczyźnie i tak było zanim poznałam Adama chłopaka który chodzi z nami do klasy. Czułam, że jest kimś więcej. Widziałam jak rodziła się między nami przyjaźń. Adam wprowadził mnie do jego klasowej "grupy". W drugiej klasie zakochałam się w nim. Pokochałam go tak strasznie mocno bo potrzebowałam sił by się pozbierać. Być może chciałam zagoić miłością tą ranę po ojcu. Niestety tej rany nie da się zagoić a emocje dopiero teraz zaczęły się objawiać. Mój problem jest chyba taki, że boję się kolejnego odrzucenia ale mówiłam sobie w duchu uda ci się zapomnisz o przeszłości zdasz ładnie szkołę i ułożysz sobie cudowną przyszłość. Tak miało być a jak jest :
Trzecia klasa gimnazjum czas Egzaminu i Wyboru dalszej nauki. Wiadomo z początku był sam Strach który jak wiadomo w szkole jest rzeczą normalną. Stresujące sytuacje także są na porządku dziennym. Ale mijał miesiąc, dwa a stres nie puszczał..Nadszedł próbny Egzamin i co Matematyka napisana na 4 punkty. Załamałam się ale jest jeszcze czas no i mam Adasia. Półrocze matematyka ledwo ledwo zdana a stres dalej robi swoje. Teraz mamy 4 kwietnia Od miesiąca nie śpię z powodu zawalania ocen tak jakbym się poddała. Moi przyjaciele mają mnie już pewnie dosyć bo stałam się przewrażliwiona i ciągle spięta. Podejrzewam depresję bo jak wyjaśnić moje zachowanie. Nie opiszę tu wszystkiego, pustka i bezsilność nękają mnie już od tak dawna. Nauczyciele w tym wychowawca stracili do mnie szacunek. Myślą że jestem leniwa a ja czasem nie mam siły by wstać i żyć. Nie da się uciec od depresji a ja bagatelizowałam ten stan niestety zbyt długo. Dzisiaj Adam poprosił moją koleżankę by mi powiedziała żebym dała sobie z nim spokój. Chłopak pewnie nie wytrzymał mojego "smutku" Powiedziała mi że sam by mi tego nie potrafił powiedzieć lubi mnie ale miał dosyć mojego"narzucania". Wiem, że nie jestem bez winy ale ten "smutek" przesłonił mi oczy i tak dziś straciłam moją miłość, moją nadzieję, boję się że nie zdam a nawet jak zdam boję się że sobie nie poradzę. Jeszcze jedno jak ja spojrzę mu w oczy kiedy zobaczę go po świętach nie będę zła ale dziś w nocy się chyba poryczę :( Wiem strasznie długi opis ale opisałam w skrócie moje 3 lata życia Co o tym powiecie? PORADŹCIE MI Bo nie wiem ile dni jeszcze wytrzymam :(((
Trzecia klasa gimnazjum czas Egzaminu i Wyboru dalszej nauki. Wiadomo z początku był sam Strach który jak wiadomo w szkole jest rzeczą normalną. Stresujące sytuacje także są na porządku dziennym. Ale mijał miesiąc, dwa a stres nie puszczał..Nadszedł próbny Egzamin i co Matematyka napisana na 4 punkty. Załamałam się ale jest jeszcze czas no i mam Adasia. Półrocze matematyka ledwo ledwo zdana a stres dalej robi swoje. Teraz mamy 4 kwietnia Od miesiąca nie śpię z powodu zawalania ocen tak jakbym się poddała. Moi przyjaciele mają mnie już pewnie dosyć bo stałam się przewrażliwiona i ciągle spięta. Podejrzewam depresję bo jak wyjaśnić moje zachowanie. Nie opiszę tu wszystkiego, pustka i bezsilność nękają mnie już od tak dawna. Nauczyciele w tym wychowawca stracili do mnie szacunek. Myślą że jestem leniwa a ja czasem nie mam siły by wstać i żyć. Nie da się uciec od depresji a ja bagatelizowałam ten stan niestety zbyt długo. Dzisiaj Adam poprosił moją koleżankę by mi powiedziała żebym dała sobie z nim spokój. Chłopak pewnie nie wytrzymał mojego "smutku" Powiedziała mi że sam by mi tego nie potrafił powiedzieć lubi mnie ale miał dosyć mojego"narzucania". Wiem, że nie jestem bez winy ale ten "smutek" przesłonił mi oczy i tak dziś straciłam moją miłość, moją nadzieję, boję się że nie zdam a nawet jak zdam boję się że sobie nie poradzę. Jeszcze jedno jak ja spojrzę mu w oczy kiedy zobaczę go po świętach nie będę zła ale dziś w nocy się chyba poryczę :( Wiem strasznie długi opis ale opisałam w skrócie moje 3 lata życia Co o tym powiecie? PORADŹCIE MI Bo nie wiem ile dni jeszcze wytrzymam :(((