Kłótnie o facebooka. Co zrobić?
B
bezsensu2.7k pkt
1.5k wyświetleń
Cóż. Mam 17 lat i jestem z chłopakiem od ponad półtora roku. Pisałam trochę o tym w poprzdni pytaniu.. Ostatnio wieczorem odrbiałam lekcje, a mój chłopak siadł na mojego latopa. Kiedy był na moim fb zauważyłam, że usunął zaproszenie chłopaka, który chodzi ze mną do klasy. Zapytałam jakim prawem to usunąl i wgl. Pokłóciliśmy się o to i w pewnym momencie kazał mi usunąć wszystkich kolegów z klasy skoro zrb mu taki problem z tego jak to powiedział że usunął zapr od jakiegoś brudasa. Wyszło w koncu tak, że kazał mi wybierać pomiędzy nim a kolegami z klasy, co było śmieszne, bo żadnych kolegów nie mam już od dawna w sumie. Zdenerwował mnie do tgo stopnia, że kazałam mu wyjść z domu. Nie odzywał się aż do raa, kiedy jechaliśmy jednym busem do szkoły. (On chodzi do innej szkoły) Wysiadł ze mną i zaczął za mną łazić. Chciał porozmawiać i wgl. Kazałam mu się wracać, bo ja mam teraz spr i chce sobie pzypomnieć i wgl. A on poszedł za mną. Zrobił mi w sumie obciach przy koleżankach. Zachowywał się jak burak. Potem cały dzień do mnie wydzwanial. Odebrałam tylko raz a prośbą, żeby mi dał spokój bo to chore co robi i przetał dzwonić, a takie sprawy się załatwia w domu nie w szkole. Wypisywał różne rzeczy o mnie i wgl. Pojechał do mnie do domu i stwierdziłże jak jeszcze raz nie odbiorę to pousuwa mi znajomych na fb. Postanowiłam chociaż raz postawic na swoim i nie ruszało mnie to. Chciał mi usunąć fb ale nie znał hasła więc usunął wszystkich znajomych. Gdy wróciłam było trochę gadania potem niby było wszystko ok. Smiałam się do jego brata, że troche tego nie przemyślał, bo teraz bd musiała spędzic sporo czasu żeby od nowa zapr znajomych, a mój chłopak stwoerdził że razem to zrobimy. Myślałam, że sobie żartuje. Tego samego wieczoru, gdy byłam w domu, a on w barze. Dosc powoli odpisywał a mi się nudziałowiec weszłam na fb. Zaprosiłam kilu znajomych. Po chwili odebrałam tel z wyrzutami jakim prawem zapraszam znajomych bez niego i że go w te sposób potraktowałam jak śmiecia. Rozłączył się. Ja nie skończyłam z nim rozmawiać więc zaczełam wydzwaniać tak jak on to nieraz robi. Bez skutku więc napisałam że „skoro tak woli to chyba mogę zapr kolegów z klasy” odp „Hy dobre” więc na złość zaprosiłam całą klasę. W sumie nie długo po tym poszłam spać. Ale potem on zadzwonił że mam minutę na usunięcie tych brudasów ze znajomych i wgl pokłóciliśmy się. Odmowiłam a on stwierdził że jak tego nie zrb to przyjdzie do mnie i bd tego załować. Miała tego dość i w koncu po prostu przyszedł i walił mi w okno, kazał wyjść na dwór z latopemi mu pokazać że usunęłam to. Mama wpuściła go do domu, bo nie dało się spać. Porozmawialiśmy trochę że ten z związek nie wygląda tak jak powinno być.Było już późno więc stwierdziliśmy że porozmawiamy jutro. Rano kilku z kolegów przyjeło zapr. (w nocy kazał mi usunąć 2 kolegów więc to zrb, nie było mowy o anulowaniu innych) I co musiałam znowu wysłuchiwać? Ze jestem szmata że go okłamałam ze mówiłam ze usunęłam a dobrze wiedizałam zę będziez tego wantura i wgl. Miałam tego dosyć wię już usunęłam to i anulowałam dla świętego spokoju. Potem on chciał hasło więc mu dałam i kod. Ale on usunął mnie z grupy klasowej, więc kolejny raz już nie podałam mu tego kodu. Miałam zaraz do niego przyjść więc nie odbierałam. Gdy przyszłam kazał mi wyperdalać po aparat (miałam wziąć, ale zapomniałam, przez to ze ciągle była mowa o fb). Gdy przyszłam z powrotem niby było troche kłotni pote normalnie.. Ale zmienił mi hasło. I stwierdził że nie mogę wchodzić na fejsa. Powiedziałam że go chyba coś boli i nie ma prawa mi zabraniać i wgl. Dzisiaj chciałam wejść, więc musiałam od nowa odzyskiwać hasło i wgl. Wiec zmianiłam i tyle. A potem co? Albo on albo facebook! Mam niby wybierać. Albo nie będe wgl wchodzić albo koniec z nami. Mam mu znowu ulec? Może to głupie, i może nie powinno mi być ciężo tego zrb ale ileż można..