Kłótnie o sprawdzanie telefonu i nie tylko......
B
bezsensu2.7k pkt
977 wyświetleń
pomocy
Dziękuję z góry za odpowiedzi
Jestem z chłopakiem od 2 lat. Różnie między nami bywało. Często kłóciliśmy się o bzdety.. Kiedyś przez przypadek dowiedziałam się że każdej nocy rozmawiał z jakąś dziewczyną poznaną na omeglach. Pisali do siebie... Mi mówił że idzie spać a potem dzwonił do niej. Mocno wtedy się zawiodłam na nim. Od tamtej pory byłam obsesyjnie zazdrosna. Kiedy była okazja to sprawdzałam mu wiadomości, spis połączeń, czy aby na pewno nie szuka kolejnych bliskich znajomości. Było mi bardzo głupio, że to robię. Zastanawiałam się czy to ma sens skoro aż tak mu nie ufam. Denerwował mnie każdy buziaczek wysłany jakiejkolwiek koleżance.. Może to też dlatego, że ja nie mam już praktyczni żadnych kontaktów z chłopakami poza jego kolegami. Bolało mnie to wszystko. Było wiele kłótni przez zazdrość zarówno z mojej strony jak i jego.. Potem jakoś powoli staraliśmy się ogarnąć. Przestałam sprawdzać mu konwersacje, telefon. Pytałam tylko czy tam pisał z kimś czy nie.
W sobotę miał jechać na 2 dni na Ukrainę. Zamieniliśmy się telefonami, bo bateria w moim dłużej trzymała. Gdy chciał żebym weszła na fb bo tylko tak mógł mieć ze mną kontakt, nie było mnie w domu i nie miałam jak wejść na kompa. Wykupiłam więc sobie internet i napisałam z jego messengera. W krótkiej chwili wyświetliło się także sporo powiadomień od jakiejś dziewczyny. Zaniepokoiło mnie to bo nie wspominał nic o niej. Tym razem nie mogłam wytrzymać. Musiałam zobaczyć.. I bardzo mnie to rozczarowało. Pisał do niej że chciałby żeby im się ułożyło, że chciałby móc się do niej przytulić ucałować. Pytał czy jeszcze ma tego chłopaka. Że chętnie by się z nią spotkał ale boi się że się w sobie zakochają i zranią nas (mnie i chłopaka tej dziewczyny).. Że nie odbiera telefonu o 2 w nocy od byle kogo.. Że podarłby jej dresy które ma na sobie, poszedł się z nią wykąpać.. Wyłam jak bóbr gdy to przeczytałam. Miałam nadzieję że to wszystko mi się przyśniło. Sprawdziłam jeszcze następnego dnia czy coś pisali ale nie. Postanowiłam więc pozostawić to dla siebie. Nie robić kłótni, udawać że nic nie widziałam. Gdy wrócił było wszystko tak jak powinno być. Nie chcąc tego psuć nie mówiłam nic na ten temat. Do dzisiaj..
Pokłóciliśmy się najpierw o to, że na jednej z lekcji chłopak ode mnie z klasy ze mną siadł, a ja go nie wyprosiłam z ławki ani się nie przesiadłam. Potem o to że zamiast sprzątać siedział na telefonie. Potem o to że gdy się nachyliłam stwierdził że nie moge chodzic w tej koszulce do szkoły bo mi wszystko niby widać. Zaczął mi wypominać że tak ubrana siedziałam z kolegą w jednej ławce(podkreślam że to był zwykły t-shirt). I wtedy nie wytrzymałam. Powiedziałam, że przynajmniej do nikogo nie wypisuje jak to bardzo bym się chciała do niego przytulić i ucałować. On spojrzał na mnie, rzucił moim plecakiem i bluzą i tylko wykrzyczał żebym wyp****** stąd (byliśmy u niego). Dopytywałam dleczego, on tylko powtórzył to samo. Odpowiedziałam że nigdy bym o nikogo nie umiała napisać czego takiego i poszłam. Po chwili zadzwonił do mnie i oznajmił że to koniec.. Nie wiem sama co mam teraz robić. Po części czuję się winna, z drugiej czuję się upokorzona. Myślałam, że jeśli się kogoś kocha to się go nie okłamuje i nie jest się w stanie wypisywać takich rzeczy do innych. Że w taki sposób myśli się tylko o jednej osobie.. Powinnam go przeprosić że znowu go sprawdziłam? To wszystko moja wina..?
Dziękuję z góry za odpowiedzi
Jestem z chłopakiem od 2 lat. Różnie między nami bywało. Często kłóciliśmy się o bzdety.. Kiedyś przez przypadek dowiedziałam się że każdej nocy rozmawiał z jakąś dziewczyną poznaną na omeglach. Pisali do siebie... Mi mówił że idzie spać a potem dzwonił do niej. Mocno wtedy się zawiodłam na nim. Od tamtej pory byłam obsesyjnie zazdrosna. Kiedy była okazja to sprawdzałam mu wiadomości, spis połączeń, czy aby na pewno nie szuka kolejnych bliskich znajomości. Było mi bardzo głupio, że to robię. Zastanawiałam się czy to ma sens skoro aż tak mu nie ufam. Denerwował mnie każdy buziaczek wysłany jakiejkolwiek koleżance.. Może to też dlatego, że ja nie mam już praktyczni żadnych kontaktów z chłopakami poza jego kolegami. Bolało mnie to wszystko. Było wiele kłótni przez zazdrość zarówno z mojej strony jak i jego.. Potem jakoś powoli staraliśmy się ogarnąć. Przestałam sprawdzać mu konwersacje, telefon. Pytałam tylko czy tam pisał z kimś czy nie.
W sobotę miał jechać na 2 dni na Ukrainę. Zamieniliśmy się telefonami, bo bateria w moim dłużej trzymała. Gdy chciał żebym weszła na fb bo tylko tak mógł mieć ze mną kontakt, nie było mnie w domu i nie miałam jak wejść na kompa. Wykupiłam więc sobie internet i napisałam z jego messengera. W krótkiej chwili wyświetliło się także sporo powiadomień od jakiejś dziewczyny. Zaniepokoiło mnie to bo nie wspominał nic o niej. Tym razem nie mogłam wytrzymać. Musiałam zobaczyć.. I bardzo mnie to rozczarowało. Pisał do niej że chciałby żeby im się ułożyło, że chciałby móc się do niej przytulić ucałować. Pytał czy jeszcze ma tego chłopaka. Że chętnie by się z nią spotkał ale boi się że się w sobie zakochają i zranią nas (mnie i chłopaka tej dziewczyny).. Że nie odbiera telefonu o 2 w nocy od byle kogo.. Że podarłby jej dresy które ma na sobie, poszedł się z nią wykąpać.. Wyłam jak bóbr gdy to przeczytałam. Miałam nadzieję że to wszystko mi się przyśniło. Sprawdziłam jeszcze następnego dnia czy coś pisali ale nie. Postanowiłam więc pozostawić to dla siebie. Nie robić kłótni, udawać że nic nie widziałam. Gdy wrócił było wszystko tak jak powinno być. Nie chcąc tego psuć nie mówiłam nic na ten temat. Do dzisiaj..
Pokłóciliśmy się najpierw o to, że na jednej z lekcji chłopak ode mnie z klasy ze mną siadł, a ja go nie wyprosiłam z ławki ani się nie przesiadłam. Potem o to że zamiast sprzątać siedział na telefonie. Potem o to że gdy się nachyliłam stwierdził że nie moge chodzic w tej koszulce do szkoły bo mi wszystko niby widać. Zaczął mi wypominać że tak ubrana siedziałam z kolegą w jednej ławce(podkreślam że to był zwykły t-shirt). I wtedy nie wytrzymałam. Powiedziałam, że przynajmniej do nikogo nie wypisuje jak to bardzo bym się chciała do niego przytulić i ucałować. On spojrzał na mnie, rzucił moim plecakiem i bluzą i tylko wykrzyczał żebym wyp****** stąd (byliśmy u niego). Dopytywałam dleczego, on tylko powtórzył to samo. Odpowiedziałam że nigdy bym o nikogo nie umiała napisać czego takiego i poszłam. Po chwili zadzwonił do mnie i oznajmił że to koniec.. Nie wiem sama co mam teraz robić. Po części czuję się winna, z drugiej czuję się upokorzona. Myślałam, że jeśli się kogoś kocha to się go nie okłamuje i nie jest się w stanie wypisywać takich rzeczy do innych. Że w taki sposób myśli się tylko o jednej osobie.. Powinnam go przeprosić że znowu go sprawdziłam? To wszystko moja wina..?