Jeśli o mnie chodzi to jestem chłopakiem i mam szacunek, swoją dziewczynę / kobietę traktuję bardzo poważnie, szanuję ją i nie pozwoliłbym by została kurą domową do garów, sprzątania i gotowania, ona też ma swoje życie i potrzeby. Ja to rozumiem, ale też nie pozwoliłbym jej baletować i hulaj dusza do rana. Od takich rzeczy jest sprzątaczka, aby sprzątała, za to takiej osobie płacą, natomiast jeżeli nie jest się zbyt zamożnym i bogatym, więc po prostu nie stać to wszelkimi siłami starałbym się ją odciążyć od wysiłków i wszystkiego. Wystarczy, że ona się nacierpi wystarczająco podczas porodu czy innych spraw np. kobiecych typu okres. Sam zwalniałbym się z pracy i robił zakupy lub miał wolne chodził z nią je robić, a nawet nie koniecznie z nią bo też można iść samemu. Dawał jej odpoczywać, związek to uzupełnienie się wzajemnie jeśli nie wiecie, a nie tylko seks jak w dzisiejszych czasach ;/ Gdyby były takie sytuacje, że wiadomo przyjdzie się prosto z pracy i nie ma siły zupełnie na nic to owszem, zajęłaby się chociażby obiadem, a jeśli nie to nie miałbym jej tego za złe, są restauracje w których też można coś zjeść,a jak nie to można się trochę przespać, wstać potem w nocy jakoś, gdy się odpocznie i coś zjeść lub zrobić na następny dzień. Żyjemy w XXI wieku, i ludzie wymyślili coś takiego jak pralka, czy też zmywarka, więc po jakie licho to ona miałaby się męczyć? Obowiązkami trzeba się dzielić i brać pod uwagę wszystkie konsekwencje, które na nas spadają. Trzeba sobie pomagać a jeden jak to się mówi "" koń nie uciągnie "" na wszystko, gdy drugi leży albo robi od siebie, dla siebie i tylko koło siebie. Dlatego popieram odpowiedź garbus16, bo obowiązki powinny być podzielone, ale kobieta nie, że stereotyp bo jest słabsza fizycznie czy coś... po prostu trzeba o nią dbać, czy facet, który na prawdę kocha pozwoliłby żonie lub swoim dzieciom się męczyć i tak mordować, gdy on sobie pucuje samochód albo leniuchuje i leży? wątpię, chyba że jest mega idiotą do kwadratu. W związku zawsze powinna być stabilizacja, ja sam wolę bardziej rozmawiać, niż się kłócić, jakiś podział obowiązków być musi. Ehh... opisywać jest ciężej, ale w praktyce to wszystko byłoby widać najlepiej, bo wszystko zależy w jakich sytuacjach się jest i okolicznościach. Ona też musi poczuć się do obowiązku, ale to nie znaczy że będzie harować i tyrać jak wół. Nie wiem co tu jeszcze powiedzieć, bo w takim temacie można by było mnóstwo... temat rzeka :)