Kocham się w dziewczynie ale nie mogę z nią...
F
Fighterr516 pkt
1k wyświetleń
być, co zrobić? I nie mówcie że to dziecinada itp. bo to dla mnie jest to bardzo trudne doświadczenie i nie umiem sobie z nim poradzić. Sprawa wygląda tak: przepisałem się do innej szkoły na ostatni rok i zakochałem się w dziewczynie, ale byłem wtedy zbyt nieśmiały (niedojrzały?) żeby do niej podbić i zbudować głębszą relację. Uczucie do niej było tak silne że zwaliło mnie z nóg (może dlatego że to pierwszy raz), skoczyłbym z mostu dla niej. W czasie uczęszczania do podstawówki "kolesie" trochę mi obrobili tyłek, starali się wylansować, a mnie tak jakby zepchnąć na margines. Nie wiem czy świadomie usiłowali zniszczyć mój wizerunek w jej oczach, czy nie. Oczywiście broniłem się jak mogłem wiedząc jaki to ma destrukcyjny wpływ na moją ocenę i to czy będę dla niej potencjalnym chłopakiem. Dodam że jestem z dobrej rodziny. Kończył się rok i byłem kompletnie załamany swoją bezradnością. Pomyślałem że jeszcze nie wszystko stracone, spotkamy się w gimnazjum i wtedy zbiorę się w sobie i w 1 klasie zrobię akcję na zasadzie "teraz albo nigdy", trochę to trwało, ale uświadomiłem sobie że siedzenie z założonymi rękami nic nie da. Niestety tak się sprawy potoczyły, że ona poszła do innego gimnazjum. W tym czasie bardzo chciałem się tam przepisać, nalegałem, ale dojazd jest tam utrudniony. Dobiło mnie to strasznie, że nie mogę być z nią razem. Mówiłem sobie przez pewien czas że to tylko zauroczenie i że mi przejdzie, ale jakoś nie mogłem się całkowicie wyzbyć uczucia do niej. Próby zapomnienia okazały się nieskuteczne. Bałem się również że pozna tam kogoś innego i zostanę sam ze swoimi uczuciami. Co najgorsze moje obawy się potwierdziły. Poznała tam chłopaka. Nie jest to jakaś gwiazda czy nie wiadomo kto, zwykły koleś z bloków jakich wielu. Nie wiem czy ona się w nim zakochała, czy jest z nim tylko dlatego że nie chce być gorsza, że nie ma jeszcze chłopa. Widzę jednak że bardzo chwali się tym związkiem, jej koleżanki wykazują zainteresowanie tym faktem i życzą jak najlepiej oczywiście. Po takim czasie moje uczucie już nie jest takie jak na początku, jakby przycichło, a jaskrawe kolory wyblakły w praniu. Próbuje dać sobie spokój ale jednak dalej coś czuje mimo że minął kawał czasu, za nic nie mogę się całkowicie tego pozbyć choćbym nie wiem jak się męczył. Kończy się powoli gimnazjum, będę szedł do następnej szkoły. I teraz nie wiem co zrobić, ponieważ nie miałem z nią już jakiś czas kontaktu, nie wiem gdzie ona idzie. Pytanie tylko czy nawet jeśli się jakimś cudem dowiem gdzie pójdzie, to czy jest sens iść za nią i czy mam szansę ją odbić? Ja jestem gotowy bić się o nią, jeśli nie udałoby mi się to bez nieprzyjemności. Jej chłopak nie jest żadnym moim kolegom, nie dbam o to co z nim będzie, nie zależy mi na nim, tylko na nas. Wiem że to egoistyczne podejście, ale co mam zrobić, nie chcę zostać sam z ręką w nocniku. Cholera wie czy ten koleś ją kocha, a ja bym dla niej zrobił dosłownie wszystko, bo zależy mi na jej szczęściu. Czuję się trochę upokorzony i pokrzywdzony że zwykły frajer zajmuje moje miejsce przy dziewczynie na której mi zależy i traktuje ją jak własność. A najbardziej wkurza mnie że niedługo są walentynki i na pewno ten burak coś wymyśli, a ona będzie cała w skowronkach co oczywiście umocni ich relacje. Co robić ? Pomóżcie, normalnie dałbym sobie rade sam, ale jestem rozbity między sercem a rozumem.