Ehh dziewczyno.. Na początku jest fascynacja drugą osobą, bo nie od razu się zakochujesz. To przychodzi z czasem. Byłam w podobnej sytuacji do Twojej, dlatego wypowiem się tutaj. Dzisiaj związek już nie istnieje, ale to były najpiękniejsze chwile mojego życia. Też na początku była przyjaźń, która trwała nieco ponad rok. Następie przyjaźń przerodziła się w miłość i spędziliśmy prawie 10 miesięcy w związku. W międzyczasie zrywałam dwa razy zupełnie bez powodu moge powiedzieć, dlatego, że też sądzilam, że się cudownym sposobem 'odkochałam'. Po paru dniach wracałam, bo uświadamiałam sobie, że po prostu nudzi mi się w związku. Dopiero po popełnieniu tego błędu pomyślałam, że co byłoby, gdyby nie pozwolił mi wrócić.. Było idealnie, byliśmy parą niemalże idealną, dopóki nie zostawił mnie dla innej, być może lepszej dziewczyny.
Może Tobie po prostu brakuje wrażeń w związku? Wyjedźcie gdzieś razem. Ja z Patrykiem wybraliśmy Kraków :) Mieszkamy w Katowicach, więc mieliśmy jakieś 80km. Jeżeli mieszkasz daleko jedź gdziekolwiek, byleby z nim tak ot, na jeden dzień. Najlepiej na spontana, jak było w moim przyadku, bo o 23 coś powiedziałam mu, że jedziemy, a następnego dnia o 8:37 już byliśmy w pociągu ;-)
Nie przekreślaj związku, nie świruj z przerwami. Jeżeli czujesz się bezpiecznie w ramionach swojego mężczyzny to nie schrzań tego, jak ja. Mówisz, że nie czujesz 'motyli'... W związku nie są ważne sprawy seksualne. Mnie też po 6,7 miesiącach związku nie kręcił każdy pocałunek. Byłam bardziej związana psychicznie, jak każdy powinien być w związku. Zwracaj uwagę na szczegóły, na jego uśmiech, blask w oczach. To pociąga bardziej, jeżeli już tak chcesz czuć te motylki ;-)
Naprawdę zastanów się nad swoim związkiem, bo pewnych błędów nie można naprawić.