Filologia obca nowożytna ze specjalnościami: najpierw dziennikarstwo, teraz języki specjalistyczne i tłumaczenia. Od początku byłam pewna wyboru i spełniam się już także zawodowo. Nie zamieniłabym studiów na inne; doskonale wiem, co chcę robić w życiu i poza studiami uzupełniam swoje doświadczenie stypendiami, praktykami, szkoleniami czy pracą. I się w tym wszystkim spełniam. Kadra mojego instytutu to specjaliści, a przy tym otwarci, życzliwi ludzie, poczynając od pani sekretarki, przez magistrów, po profesorów zwyczajnych. Są "czarne owce", jak wszędzie, ale da się przeżyć. A jak się nie da, to trzeba zacisnąć zęby i się przyzwyczaić.
Najwięcej pracy i najwięcej stresu jest oczywiście przed i w czasie sesji, ale jak ktoś świadomie wybrał swój kierunek i się w nim spełnia, to niezależnie od wybranej ścieżki, da sobie radę. Tak jest, jak sądzę, na każdym kierunku i na każdej uczelni. Różnice wynikają głównie z relacji wykładowcy-studenci i tego, jaka panuje atmosfera.