Ja mam.
TFP to zdjęcia za zdjęcia
Ty pozujesz,a fotograf robi Ci je za darmo, byś mogła sobie uzupelnić port folio
4
L
LepszeRzeczyDoRoboty
14 lat temu
4
Nazwa TFP pochodzi z języka angielskiego i jest skrótem od Time For Prints. Skąd to się wzięło i co znaczy? Dawno temu (ale to nie bajka) nie istniały jeszcze aparaty cyfrowe, a mówiąc o zdjęciach mówiło się o wywołanych, papierowych odbitkach (mamy już Prints). Podobnie jak dziś, wtedy także za wywołanie filmów i zrobienie papierowych zdjęć trzeba było płacić. Modelki podczas rozwoju kariery musiały zdobywać doświadczenie, dokumentować swoją pracę, wysyłać swoje portfolio do agencji, więc potrzebowały naprawdę dużo dobrych zdjęć, takich na papierze, i to wysokiej jakości, w dużym formacie (co najmniej 20x30cm). Niestety, modelki bez dużego doświadczenia nie mogły liczyć na to, że ktoś zrobi im sesję w prezencie, za nic. Po drugiej stronie aparatu można było spotkać dobrych, zawodowych fotografów, którzy byli zajęci pracą za pieniądze, ale jeśli jakiś fotograf dopiero zdobywał doświadczenie, mógł dogadać się z początkującą modelką, że razem popracują aby mieć co pokazać zleceniodawcom. Obie strony poświęcały swój czas (mamy już Time), aby mieć wysokiej jakości zdjęcia, pomagające w zdobyciu komercyjnych zleceń. Dokładniej: modelka pozuje, i udziela fotografowi prawa do wykorzystania jej wizerunku bez żadnych opłat, fotograf przygotowuje zdjęcia i udostępnia je modelce bez opłaty, aby mogła prezentować swoje umiejętności. Stąd pochodzą sesje na zasadach Time For Prints.