Po swoich zmaganiach wieloletnich muszę powiedzieć, że cokolwiek byś nie robiła, nie pomoże ci bez oczyszczania twarzy dobrym żelem oczyszczającym albo tonikiem rano i wieczorem. To taka podstawa pod używanie czegokolwiek innego.
Natomiast co do środków - miałam już na twarzy miliony maści. Większość działała na zasadzie wysuszania pryszczy (ale co za tym idzie i w ogóle cery). Na mnie niestety niezbyt dobrze się to sprawdzało - na początku znikało kilka krostek, ale potem znów było tak samo, jakby skóra się przyzwyczaiła do specyfiku. No i wiecznie sucha skóra z odpadającymi suchymi skórkami też nie jest piękna.
Finalnie u mnie wygrało poznanie dzięki chłopakowi z Japonii i koleżance z Tajlandii azjatyckich sposobów. Fenomenalnie działa kurkuma nałożona na twarz z miodem i mlekiem/śmietaną, ja dodatkowo mieszam to jeszcze z drożdżami i naprawdę jest to prawdziwa bomba antybakteryjna. W dodatku kurkuma (oprócz tego, że zabija bakterie) przyśpiesza gojenie ran i naprawdę jak coś się niechcący rozdrapie, a nałoży maskę na pół godziny, to następnego dnia wygląda lepiej. Proporcje maseczki nieistotne. :) Tylko potem musisz dobrze zmywać, bo kurkuma farbuje (najlepiej pierwszy raz zrób w piątek lub sobotę, żeby zobaczyć następnego dnia, czy ci coś zostało, acz u mnie się normalnie zmywa od razu). Ta maseczka też nawilża, nie wysusza (gdy cera jest nawilżona, to nie musi produkować łoju, więc to też dodatkowy plus i w kierunku unikania pryszczy). Rób ją regularnie na początku conajmniej 2 razy w tygodniu, ale przez pierwsze parę dni możesz i codzienną maseczką zaatakować. Musisz być konsekwentna i poczekać trochę na efekt, ale naprawdę działa (i tak szybciej, niż cokolwiek innego u mnie). Nakładaj ją (lub ew. jakąś inną maskę) raz w tygodniu nawet gdy już się pozbędziesz problemu.
Od roku nie mam już trądziku właśnie dzięki tej błogosławionej maseczce, a miałam naprawdę straszną cerę.
Poza tym staraj się też jeść zdrowiej. Unikać smażonego, niezdrowych przekąsek, fast foodów. Przeciwtrądzikowo działa, jeśli zjesz od czasu do czasu ananasa albo fasolę mung na przykład. ;)
A jeśli masz możliwość kupić mydełko z papai albo tamaryndowca (możesz też sama zrobić, wgoogluj!) to bardzo polecam, żeby sobie takowym przemywać twarz rano i wieczorem. Obie te rośliny powodują szybszą wymianę naskórka ze starego na nowy (aczkolwiek nie odpadają suche skórki) dzięki czemu rozjaśnia się cera, co pomaga na ślady po krostkach, a wszystkie krosty głęboko pod skórą wyjdą ci na wierzch i szybko i łatwo się ich pozbędziesz. Poza tym antybakteryjne działanie też mają. :)
Się nagadałam. ;) Powodzenia!