Mam 13 lat i chodze do 7 klasy. Jestem dziewczyną. Mam...
P
pieseczek6933527 pkt
956 wyświetleń
baaardzo dużo problemów, z którymi jest mi już bardzo ciężko sobie radzić. A oto one:
Pierwszy problem dotyczy miłości. Nie zakochałam się normalnie, bo nie spodobał mi się chłopak... Tylko rok młodsza koleżanka ze szkoły... Ona mnie lubi ( ale jestem tego tylko na 99% pewna ) ale gdy ona sie mnie spytała czy ja sie w niej zakochałam to ja powiedziałam jej prawdę to ona powiedziała ze woli chłopaków ( ma ich nawet 3 ) i ze mozemy sie przyjaznic ale ona nie chce być w związku ze mną. Ona nawet nie chce zebym ją całowała w policzek. Ona bardzo mi się podoba i to głównie przez jej wygląd coś do niej czuje. Jestem bardzo nieszczęśliwa nie tylko przez to że ona mi nie odwzajemnia tego uczucia ale tez przez to ze poświęca mi troche za mało uwagi.
Drugi problem dotyczy tego, że choruję na ZA. Mam nawet orzeczenie z tego powodu i szkoła oferuje mi darmowe specjalne bilety na komunikacje miejską i sie tego wstydzę bo wolałabym żeby nikt nie wiedział o tym ze jesttem chora. Nawet cała moja klasa o tym wie i z tego powodu nie jestem zbyt lubiana... A bardzo bym chciała zeby mnie lubili ( niektorzy mnie lubią ale to mało osob )... I strasznie wkurza mnie fakt, że rodzice każą mi chodzic na terapie ( trening umiejętności społecznych ) i nie chcą mnie z niej wypisać, a ja nie lubie tam chodzić bo tam są jakies ułomne dzieci które nic nie umią i nie są zbyt fajne w relacjach. Na dodatek tam jestt taka dziewczyna w moim wieku która mi sie narzuca, a ponieważ jestem wrażliwa nie potrafię sie jej przeciwstawić i powiedziec jej ze jej nie lubię i nie chce zadnego kontaktu z nią.
Po trzecie mój wychowawca sie na mnie uwziął. Posądza mnie dosłownie o wszystko, np. o pomazanie ławki, naśmiecenie, ściąganie, niepracowanie na lekcji itp. I bez przerwy gada że jestem inpulsywna, leniwa i ze powinnam siedziec w ławce sama bo sprowadzam innych na manowce a ja nikomu nic takiego nie robię
Czwartym problemem jest ogólnie rodzina. Moi rodzice są wobec mnie bardzo wymagający. Jak dostane 3 to na mnie krzyczą że nie przepuszczą mnie do liceum i nie znajde dobrej pracy. Ostatnio nawet tata mnie uderzył i na mnie bardzo nakrzyczał ze az sie popłakałam tylko dlatego ze niechcący pogniotłam mu bluzke. Bez przerwy każą mi sie uczyć, niewazne czy cos bedzie czy nie. Kazą mi tez chodizć na dodatkowy angielski na którym nie umiem sie skupić i trzeba tam siedziec w jednym miejscu przez 1,5 godziny bez przerw a to jest dla mnie troche ciezkie. I ponadto ciągle wychwalają moją 20 letnią siostrę, która jest głupia. Bo ciągle sie wymądrza, czepia i nawet jak zupy nie dokończe to już skarży mamie.
Boje sie ze całe moje zycie zawsze bedzie takim przegrywem jak teraz... Jak to zmienić? Jak mieć szczęście?
Pierwszy problem dotyczy miłości. Nie zakochałam się normalnie, bo nie spodobał mi się chłopak... Tylko rok młodsza koleżanka ze szkoły... Ona mnie lubi ( ale jestem tego tylko na 99% pewna ) ale gdy ona sie mnie spytała czy ja sie w niej zakochałam to ja powiedziałam jej prawdę to ona powiedziała ze woli chłopaków ( ma ich nawet 3 ) i ze mozemy sie przyjaznic ale ona nie chce być w związku ze mną. Ona nawet nie chce zebym ją całowała w policzek. Ona bardzo mi się podoba i to głównie przez jej wygląd coś do niej czuje. Jestem bardzo nieszczęśliwa nie tylko przez to że ona mi nie odwzajemnia tego uczucia ale tez przez to ze poświęca mi troche za mało uwagi.
Drugi problem dotyczy tego, że choruję na ZA. Mam nawet orzeczenie z tego powodu i szkoła oferuje mi darmowe specjalne bilety na komunikacje miejską i sie tego wstydzę bo wolałabym żeby nikt nie wiedział o tym ze jesttem chora. Nawet cała moja klasa o tym wie i z tego powodu nie jestem zbyt lubiana... A bardzo bym chciała zeby mnie lubili ( niektorzy mnie lubią ale to mało osob )... I strasznie wkurza mnie fakt, że rodzice każą mi chodzic na terapie ( trening umiejętności społecznych ) i nie chcą mnie z niej wypisać, a ja nie lubie tam chodzić bo tam są jakies ułomne dzieci które nic nie umią i nie są zbyt fajne w relacjach. Na dodatek tam jestt taka dziewczyna w moim wieku która mi sie narzuca, a ponieważ jestem wrażliwa nie potrafię sie jej przeciwstawić i powiedziec jej ze jej nie lubię i nie chce zadnego kontaktu z nią.
Po trzecie mój wychowawca sie na mnie uwziął. Posądza mnie dosłownie o wszystko, np. o pomazanie ławki, naśmiecenie, ściąganie, niepracowanie na lekcji itp. I bez przerwy gada że jestem inpulsywna, leniwa i ze powinnam siedziec w ławce sama bo sprowadzam innych na manowce a ja nikomu nic takiego nie robię
Czwartym problemem jest ogólnie rodzina. Moi rodzice są wobec mnie bardzo wymagający. Jak dostane 3 to na mnie krzyczą że nie przepuszczą mnie do liceum i nie znajde dobrej pracy. Ostatnio nawet tata mnie uderzył i na mnie bardzo nakrzyczał ze az sie popłakałam tylko dlatego ze niechcący pogniotłam mu bluzke. Bez przerwy każą mi sie uczyć, niewazne czy cos bedzie czy nie. Kazą mi tez chodizć na dodatkowy angielski na którym nie umiem sie skupić i trzeba tam siedziec w jednym miejscu przez 1,5 godziny bez przerw a to jest dla mnie troche ciezkie. I ponadto ciągle wychwalają moją 20 letnią siostrę, która jest głupia. Bo ciągle sie wymądrza, czepia i nawet jak zupy nie dokończe to już skarży mamie.
Boje sie ze całe moje zycie zawsze bedzie takim przegrywem jak teraz... Jak to zmienić? Jak mieć szczęście?