73 kg? Nie, to nie do zaakceptowania. Kiedyś ważyłam coś koło tego (a nawet więcej) i w ogóle mi się to nie uśmiechało. W tamte wakacje (i od kilku miesięcy poprzedzające wolne) wzięłam się za siebie - schudłam, byłam bardzo z siebie zadowolona. Nie dość, że wspaniale się bawiłam, to jeszcze zyskałam niezłą figurę. Jednakże wciąż nie czuję się zbyt dobrze we własnym ciele. Nie chcę pozbyć się tłuszczu po to, by wyglądać jak worek na kości, czy idąc straszyć przechodniów trzaskiem gnatów... Robię to dla siebie, by mieć dobre samopoczucie. :)
Zakochana123 - wiem, że 5 kg mięśni to tyle co pięść, a 5 kg tłuszczu.... ho ho! Chciałabym po prostu pozbyć się tłuszczu z niepożądanych miejsc, gdzie zalega i odejść nie chce (biodra, uda, pośladki). Nie będę się upierała, by zejść do wagi 62 kosztem wszystkiego - chociażby trawiąc własne mięśnie w towarzystwie z tłuszczem. Nie, nie chcę pozbywać się mięśni :).
Fakt, że są cięższe, ale za to bardziej zbite i figura wygląda na smuklejszą (o czym wspominałaś). Relatywnie, myślę, że mam dość ciężkie kości - nie, nie jest to tłumaczenie osoby, która ma nadwagę; oczywiście nie mówię, że ją mam - i dlatego wizualnie noszę ze sobą zbyt wiele kilogramów.
Myślę, że sytuacja poprawiłaby się, gdybym zrzuciła te persony non graty :). Górną część ciała mam smukłą, natomiast ten dół pozostawia wiele do życzenia.
Brzuszki - nie mam do nich zbytniego zaufania. Więcej, boję się je robić ze względu na kręgosłup. Nie chcę już biedaka bardziej forsować, wystarczy, że musi taszczyć plecak z arcyciężkimi podręcznikami. Oczywiście, te 50 , mogę robić :). Setki troszkę się boję.
Brzuch mam fajny, wszystko dzięki dwukrotnemu przejściu A6W :).
Pompki - może to zabrzmi dziwnie, ale nie jestem w stanie zrobić ani jednej pompki. Hm, pewnie to błąd techniczny, tj. złe ułożenie ciała. No nic, będę próbować dalej :). Zawsze chciałam dojść do 100 :D, a tymczasem nawet jednej nie potrafię.
Siłowni niestety nie mam w pobliżu. Polegam tylko na rowerze i nogach. Zamierzam kupić również skakankę. Kiedyś skakałam naprawdę bardzo, bardzo dużo, niemalże bez zadyszki. Średnio 200 bez przerwy :) - na dwóch nogach. Jednak jedną skakankę zgubiłam, z innej wyrosłam i wiadomo - szkolne obowiązki.