Mam 22 lata i brak kontaktów z dziewczynami. Jak...
M
Mails78 pkt
1.1k wyświetleń
sobie poradzić?
Hej, nie miałem nigdy dziewczyny ani żadnych bliższych kontaktów z dziewczynami. Nie mam żadnej koleżanki nawet, nie wspominając o dziewczynie. Nawet jeśli jakaś mnie kiedyś bardziej lubiła w szkole, nie potrafiłem tego odwzajemnić jakbym był inwalidą w tej materii. Nie mówię tu o złym zachowaniu ale po prostu milczałem bo miałem pustkę w głowie i brak wiedzy co zrobić. Zazwyczaj trzymałem się z kolegami, a i nie miałem żadnych koleżanek koleżanek. Zdarzyło się, że siedziałem kiedyś z jakąś na lekcji ale było drętwo. Nawet jak zagadywało(głównie dlatego, że byłem zamkniętym w sobie nerdem i pewnie chciała mnie sprawdzić). Teraz bym się zachował inaczej no ale czasy szkolne już minęły i żałuję że nie mam żadnych miłych wspomnień z tego okresu, bo teraz zachowałbym się kompletnie inaczej. Jednak teraz nie mam jak kogo poznać. Podchodzenie do obcych dziewczyn zawsze kończy się tak, że sam urywam kontakt bo nie wiem jak rozbudzić relację, z początku wszystko fajnie a później mamy coraz mniej wspólnych tematów i właściwie sam czuję niechęć przed poznawaniem tej osoby, nie strach tylko niechęć. Pudło. Nie wiem jak inni to robią, że potrafią się z innymi tak świetnie dogadać, wygląda to jakbym ja miał jakieś specjalne wymagania wobec kogoś albo nie lubił rozmawiać próżnie tylko konkretnie i na temat. Jakbym już chciał to to i to, a ja dam ci to. Mechanicznie czy coś. Bądź dla mnie miły/miła od razu a ja też. Tak to moja cecha, już ktoś mi to mówił. Nie rozwodzę się, nie tworzę jakiejś atmosfery, tylko podchodzę i palę z grubej rury. Jednak z wyglądu jestem też średni i żadna dziewczyna do mnie nie podejdzie i nie zagada z ciekawości. Jest dużo fajnych chłopaków za którymi dziewczyny się oglądają i do których podbijają, a ja nawet nie wiem jak utrzymać rozmowę. Zazwyczaj druga osoba jej nie prowadzi, tylko ja rzucam jakieś tematy a druga osoba to trochę jakby olewa, przez co czuję się gorszy, a tak bardzo się staram... Nie wiem po co ten wywód, pewnie jest nieskładny ale chrzanić :) Może ktoś pomoże, a może do końca życua będę się głowił nad tym problememtanie...
Hej, nie miałem nigdy dziewczyny ani żadnych bliższych kontaktów z dziewczynami. Nie mam żadnej koleżanki nawet, nie wspominając o dziewczynie. Nawet jeśli jakaś mnie kiedyś bardziej lubiła w szkole, nie potrafiłem tego odwzajemnić jakbym był inwalidą w tej materii. Nie mówię tu o złym zachowaniu ale po prostu milczałem bo miałem pustkę w głowie i brak wiedzy co zrobić. Zazwyczaj trzymałem się z kolegami, a i nie miałem żadnych koleżanek koleżanek. Zdarzyło się, że siedziałem kiedyś z jakąś na lekcji ale było drętwo. Nawet jak zagadywało(głównie dlatego, że byłem zamkniętym w sobie nerdem i pewnie chciała mnie sprawdzić). Teraz bym się zachował inaczej no ale czasy szkolne już minęły i żałuję że nie mam żadnych miłych wspomnień z tego okresu, bo teraz zachowałbym się kompletnie inaczej. Jednak teraz nie mam jak kogo poznać. Podchodzenie do obcych dziewczyn zawsze kończy się tak, że sam urywam kontakt bo nie wiem jak rozbudzić relację, z początku wszystko fajnie a później mamy coraz mniej wspólnych tematów i właściwie sam czuję niechęć przed poznawaniem tej osoby, nie strach tylko niechęć. Pudło. Nie wiem jak inni to robią, że potrafią się z innymi tak świetnie dogadać, wygląda to jakbym ja miał jakieś specjalne wymagania wobec kogoś albo nie lubił rozmawiać próżnie tylko konkretnie i na temat. Jakbym już chciał to to i to, a ja dam ci to. Mechanicznie czy coś. Bądź dla mnie miły/miła od razu a ja też. Tak to moja cecha, już ktoś mi to mówił. Nie rozwodzę się, nie tworzę jakiejś atmosfery, tylko podchodzę i palę z grubej rury. Jednak z wyglądu jestem też średni i żadna dziewczyna do mnie nie podejdzie i nie zagada z ciekawości. Jest dużo fajnych chłopaków za którymi dziewczyny się oglądają i do których podbijają, a ja nawet nie wiem jak utrzymać rozmowę. Zazwyczaj druga osoba jej nie prowadzi, tylko ja rzucam jakieś tematy a druga osoba to trochę jakby olewa, przez co czuję się gorszy, a tak bardzo się staram... Nie wiem po co ten wywód, pewnie jest nieskładny ale chrzanić :) Może ktoś pomoże, a może do końca życua będę się głowił nad tym problememtanie...