Mam chłopaka.. zależy mi na nim.. tego jestem...
K
Kaki94316 pkt
1.2k wyświetlenia
pewna. Ale mimo wszystko mam wątpliwości..
Nie wiem dlaczego, ale w jego wypadku jestem strasznie niezdecydowana.. Zaczęłam z nim chodzić pod koniec stycznia.. chciałam tego.. i to bardzo! Zabiegałam o jego względy.. aż w końcu się udało.. byłam wniebowzięta! Ale nie długo..
Niebawem jak zaczęliśmy być razem pojawiły się pierwsze wątpliwości.. Nie był taki jak myślałam.. Nie miałam z nim wielu tematów do rozmowy.. Ale co by nie było.. znajomość się rozwijała. Swoim tempem bo swoim ale byłam zadowolona z owego związku.. Tzn.. byłam zadowolona gdy byłam z nim. W chwilach samotności, lub w towarzystwie przyjaciół kiedy o nim myślałam, wydawał mi się taki.. nijaki.! Przecież wokół kręci się tyle świetnych facetów! - myślałam.
Uważałam, że z innym z pewnością było by mi lepiej.. Jestem bardzo żywiołowa.. Nie dla mnie taki dość spokojny facet.
No i pojawiła się taka sytuacja.. Podpadł mi . I to bardzo. Opił się, bajerował do innej.. Byłam mega zazdrosna.. Zapomniałam o tym milionie facetów, który niby gdzies na mnie czeka.. Znowu ważny był tylko on.. bo mnie zranił. A gdy zobaczyłam go z inną dziewczyną w tedy dopiero uświadomiłam sobie, że jest dla mnie ważny.. Że coś straciłam.
Zerwałam z nim.. Streściłam wszystko rodzicom.. Stwierdzili , że zrobiłam dobrze. Ale ja żałowałam.
Pisał do mnie.. Prosił.. Obiecał, że będzie się starał.. Że mnie kocha. Chciał, żebym wróciła..
Co by nie było byłam wniebowzięta i w końcu ustąpiłam.
Zapomniałam o niepewnościach, które dręczyły mnie ostatnim razem.. Znowu będzie tylko mój!
Naprawdę byłam szczęśliwa gdy wróciliśmy do siebie.
Ale już dwa dni po fakcie znowu nęka mnie poczucie, że to facet nie dla mnie.. Że jako osoba energiczna, żartobliwa powinnam mieć kogoś bardziej pod swój charakter..
A najgorsze jest to, że z tym chłopakiem wcale nie jest mi źle.. Naprawdę coś do niego czuję.. Dobrze się dogadujemy.. Ale mam wrażenie, że czegoś mi brakuje.
Głupio mi jednak zrywać skoro parę dni temu dopiero się pogodziliśmy.. Zresztą jestem pewna, że co by nie było - żałowałabym.. Ja już naprawdę nie wiem co robić..
Niby jest ok.. ale tyle facetów dokoła.. Tylu FAJNIEJSZYCH facetów.
Jestem pewna, że moja wypowiedź może zabrzmieć nieco egoistycznie.. Ale ja już naprawdę nie wiem czego chcę.
Czy powinnam zostać w obecnym związku ? Czy mimo wszystko ponownie to zakończyć?
Proszę o opinie.. bo naprawdę .. uważam, że lepiej jak ktoś spojrzy na taką sytuację obiektywnie. Ja jestem z tym wszystkim związana zbyt emocjonalnie żeby wyciągną logiczne wnioski.
Z góry dziękuję.. ;)
Nie wiem dlaczego, ale w jego wypadku jestem strasznie niezdecydowana.. Zaczęłam z nim chodzić pod koniec stycznia.. chciałam tego.. i to bardzo! Zabiegałam o jego względy.. aż w końcu się udało.. byłam wniebowzięta! Ale nie długo..
Niebawem jak zaczęliśmy być razem pojawiły się pierwsze wątpliwości.. Nie był taki jak myślałam.. Nie miałam z nim wielu tematów do rozmowy.. Ale co by nie było.. znajomość się rozwijała. Swoim tempem bo swoim ale byłam zadowolona z owego związku.. Tzn.. byłam zadowolona gdy byłam z nim. W chwilach samotności, lub w towarzystwie przyjaciół kiedy o nim myślałam, wydawał mi się taki.. nijaki.! Przecież wokół kręci się tyle świetnych facetów! - myślałam.
Uważałam, że z innym z pewnością było by mi lepiej.. Jestem bardzo żywiołowa.. Nie dla mnie taki dość spokojny facet.
No i pojawiła się taka sytuacja.. Podpadł mi . I to bardzo. Opił się, bajerował do innej.. Byłam mega zazdrosna.. Zapomniałam o tym milionie facetów, który niby gdzies na mnie czeka.. Znowu ważny był tylko on.. bo mnie zranił. A gdy zobaczyłam go z inną dziewczyną w tedy dopiero uświadomiłam sobie, że jest dla mnie ważny.. Że coś straciłam.
Zerwałam z nim.. Streściłam wszystko rodzicom.. Stwierdzili , że zrobiłam dobrze. Ale ja żałowałam.
Pisał do mnie.. Prosił.. Obiecał, że będzie się starał.. Że mnie kocha. Chciał, żebym wróciła..
Co by nie było byłam wniebowzięta i w końcu ustąpiłam.
Zapomniałam o niepewnościach, które dręczyły mnie ostatnim razem.. Znowu będzie tylko mój!
Naprawdę byłam szczęśliwa gdy wróciliśmy do siebie.
Ale już dwa dni po fakcie znowu nęka mnie poczucie, że to facet nie dla mnie.. Że jako osoba energiczna, żartobliwa powinnam mieć kogoś bardziej pod swój charakter..
A najgorsze jest to, że z tym chłopakiem wcale nie jest mi źle.. Naprawdę coś do niego czuję.. Dobrze się dogadujemy.. Ale mam wrażenie, że czegoś mi brakuje.
Głupio mi jednak zrywać skoro parę dni temu dopiero się pogodziliśmy.. Zresztą jestem pewna, że co by nie było - żałowałabym.. Ja już naprawdę nie wiem co robić..
Niby jest ok.. ale tyle facetów dokoła.. Tylu FAJNIEJSZYCH facetów.
Jestem pewna, że moja wypowiedź może zabrzmieć nieco egoistycznie.. Ale ja już naprawdę nie wiem czego chcę.
Czy powinnam zostać w obecnym związku ? Czy mimo wszystko ponownie to zakończyć?
Proszę o opinie.. bo naprawdę .. uważam, że lepiej jak ktoś spojrzy na taką sytuację obiektywnie. Ja jestem z tym wszystkim związana zbyt emocjonalnie żeby wyciągną logiczne wnioski.
Z góry dziękuję.. ;)