mam do was pytanie ale najpierw lekkie wprowadzenie dla...
K
Kemot9621 pkt
623 wyświetlenia
naświetlenia sprawy:
przed wakacjami zauroczyłem sie w jednej dziewczyny(też 96 jest) ale jakoś nie mogłem sie zebrac na cokolwiek...
przez wakacje często o niej myślałem i dopiero po wakacjach coś zacząłem...najpierw wzrok a jak kiedys się uśmiechnęła to myślałem, że mnie zaakceptowała więc zacząłem coś działać, sieć znajomych numer gg telefon adres 2 dni i miałem wszystko co było mi potrzebne zaczęliśmy rozmawiać i jak keidys ja w sql zapytałem czy moge do niej wpaśc powiedziała ze pewnie ale jak się okazało w najbliższą sobotę jednak z moich odwiedzin nie była szczęśliwa... i wg jej koleżanki tym dowaliłem na całej linii jakoś sie z tego wyratowałem ale relacje się wyraźnie pogorszyły więc prawie od zera zaczynałem i bez pomocy jej bliskiej przyjaciółki z którą sie zakolegowałem poszło by to bardziej opornie. wszystko było ok do czwartku przed 11 listopada jej przyjaciółka powiedziała mi coś czego nie powinna a mianowicie że gadała z obiektem moich westchnień a o mnie i o tym czy sie jej wgle podobam... i tu jest ból... powiedziała ze nie a jak chcialem zeby mi potwierdziła tą informacje; zaprzeczyła... z racji że miałem gg i byłem z tego podowu lekko zdenerwowany(ten powód że któraś kłąmała) no to konferencja w 3 osoby i pytanie jak jest naprawde czy gadały czy nie itd. okazało się że gadały tylko ta co mi sie podoba nie chciałe tego przyznać i nie powiedziała mi jaka jest prawda obraziła sie na mnie i swoja przyjaciółke...
stwierdzięłm ze skoro rozstaliśmy sie wszyscy w złości to dam im spokój. Podziałało pogodziły się i nawet jej przyjaciółka nie byla na mnie zła ale z justyną nie gadałem od czwartku po tej rozmowie... i mam wrażenie że jest na mnie dalej zła o to co zrobiłem(ogólnie na mnie i przyjaciółke zła była) i teraz pytanie:
myślicie że mam u niej jeszcze jakiekolwiek szanse?
a jak tak tood czego zacząć rozmowę?
przed wakacjami zauroczyłem sie w jednej dziewczyny(też 96 jest) ale jakoś nie mogłem sie zebrac na cokolwiek...
przez wakacje często o niej myślałem i dopiero po wakacjach coś zacząłem...najpierw wzrok a jak kiedys się uśmiechnęła to myślałem, że mnie zaakceptowała więc zacząłem coś działać, sieć znajomych numer gg telefon adres 2 dni i miałem wszystko co było mi potrzebne zaczęliśmy rozmawiać i jak keidys ja w sql zapytałem czy moge do niej wpaśc powiedziała ze pewnie ale jak się okazało w najbliższą sobotę jednak z moich odwiedzin nie była szczęśliwa... i wg jej koleżanki tym dowaliłem na całej linii jakoś sie z tego wyratowałem ale relacje się wyraźnie pogorszyły więc prawie od zera zaczynałem i bez pomocy jej bliskiej przyjaciółki z którą sie zakolegowałem poszło by to bardziej opornie. wszystko było ok do czwartku przed 11 listopada jej przyjaciółka powiedziała mi coś czego nie powinna a mianowicie że gadała z obiektem moich westchnień a o mnie i o tym czy sie jej wgle podobam... i tu jest ból... powiedziała ze nie a jak chcialem zeby mi potwierdziła tą informacje; zaprzeczyła... z racji że miałem gg i byłem z tego podowu lekko zdenerwowany(ten powód że któraś kłąmała) no to konferencja w 3 osoby i pytanie jak jest naprawde czy gadały czy nie itd. okazało się że gadały tylko ta co mi sie podoba nie chciałe tego przyznać i nie powiedziała mi jaka jest prawda obraziła sie na mnie i swoja przyjaciółke...
stwierdzięłm ze skoro rozstaliśmy sie wszyscy w złości to dam im spokój. Podziałało pogodziły się i nawet jej przyjaciółka nie byla na mnie zła ale z justyną nie gadałem od czwartku po tej rozmowie... i mam wrażenie że jest na mnie dalej zła o to co zrobiłem(ogólnie na mnie i przyjaciółke zła była) i teraz pytanie:
myślicie że mam u niej jeszcze jakiekolwiek szanse?
a jak tak tood czego zacząć rozmowę?