Mam dość mojej matki... To co ona wyprawia...
A
alice916220 pkt
914 wyświetleń
przechodzi ludzkie pojęcie... Pisałam tutaj wcześniej, że mam problem z rodzinką, a zwłaszcza z matka. Jestem z chłopakiem już od prawie 4 lat razem, fakt mieliśmy różne przygody ale zawsze wszystko kończyło się dobrze. Pod koniec czerwca się rozstaliśmy i zeszliśmy no i to wywołało całą wojnę...
Moja mama od początku była na nie jak z nim zaczęłam chodzić - wymyślała na niego plotki, kazała mi z nim zerwać bo nie będę miała z nim przyszłości (pochodzi z biednej rodziny i nie ukończył szkoły tylko poszedł pracować).
Po naszym zejściu w czerwcu rodzice zabronili mi się z nim spotykać, grozili mi nawet, że jak dowiedzą się, że się z nim widziałam to wyślą mnie do szkoły z internatem do innego miasta... Bo niby ja jestem na każde jego skinienie, on robi ze mną co chce itp...
Rozumiem, że się martwią ale bez przesady.... Powiedziałam im wprost że i tak i tak będę z nim i będziemy się spotykać. No to posłali mnie do psychologa - bo sobie ze mną nie radzą. Był po mojej stronie i chciał abyśmy wszyscy razem doszli do kompromisu- ojciec jako tako się zgadzał, matka - tylko przewracała oczami.
Jak wychodzę ze znajomymi każe czasami mi ich do słuchawki dawać bo mi nie wierzy (w styczniu mam 18stkę)...
Ostatnio przyłapała mnie, że spotkałam się z chłopakiem. Zrobiła mi taką akcję, że kazała mi się wynosić z domu jak nadal chce z nim być itp, że ona nie będzie mnie utrzymywać jak i tak nie mam przyszłości bo sobie ją zmarnuje...
Moje pytanie jest takie: co ja mam zrobić?! NIC nie pomaga.... Rozmowy, psycholog - NIC. Jest tylko gorzej i gorzej... Mam powoli dość... Nawet swojego życia mam dość...
Moja mama od początku była na nie jak z nim zaczęłam chodzić - wymyślała na niego plotki, kazała mi z nim zerwać bo nie będę miała z nim przyszłości (pochodzi z biednej rodziny i nie ukończył szkoły tylko poszedł pracować).
Po naszym zejściu w czerwcu rodzice zabronili mi się z nim spotykać, grozili mi nawet, że jak dowiedzą się, że się z nim widziałam to wyślą mnie do szkoły z internatem do innego miasta... Bo niby ja jestem na każde jego skinienie, on robi ze mną co chce itp...
Rozumiem, że się martwią ale bez przesady.... Powiedziałam im wprost że i tak i tak będę z nim i będziemy się spotykać. No to posłali mnie do psychologa - bo sobie ze mną nie radzą. Był po mojej stronie i chciał abyśmy wszyscy razem doszli do kompromisu- ojciec jako tako się zgadzał, matka - tylko przewracała oczami.
Jak wychodzę ze znajomymi każe czasami mi ich do słuchawki dawać bo mi nie wierzy (w styczniu mam 18stkę)...
Ostatnio przyłapała mnie, że spotkałam się z chłopakiem. Zrobiła mi taką akcję, że kazała mi się wynosić z domu jak nadal chce z nim być itp, że ona nie będzie mnie utrzymywać jak i tak nie mam przyszłości bo sobie ją zmarnuje...
Moje pytanie jest takie: co ja mam zrobić?! NIC nie pomaga.... Rozmowy, psycholog - NIC. Jest tylko gorzej i gorzej... Mam powoli dość... Nawet swojego życia mam dość...