Mam dosyć spory problem. Jestem ogólnie...
B
bartolomeo99122 pkt
606 wyświetleń
nieśmiałym introwertykiem który za dużo myśli i analizuje wszystko co popadnie. Od roku nie czułem żadnej miłości do żadnej dziewczyny i było mi z tym w sumie dobrze bo trochę się na tym przejechałem w przeszłości. Aż miesiąc temu na imprezie zacząłem gadać z przyjaciółką, o dziwo bardzo miło się nam rozmawiało i w trakcie tego dowiedziałem się że jej chłopak(mój przyjaciel) zaczyna ją ignorować. Gdy tylko była okazja to rozmawialiśmy, pomogłem jej gdy miała ogromnego doła po rozstaniu a ona pomogła mi (epizody depresyjne), poczułem że nawiązała się miedzy nami jakaś dziwna więź, i naprawdę miło spędzało mi się z nią czas. Gdy ostatnio mieliśmy wyjść na piwo z nią i drugą koleżanką, na miejscu okazało się że ta druga nie przyjdzie i zostaliśmy sami. Zaczęliśmy rozmawiać, było o pasjach, trochę personalnych pytań,marzenia,muzyka i ogólnie wszystko okraszone naszymi super żartami. Po tym spotkaniu zacząłem się czuć dziwnie, jakby już sama przyjaźń mi nie wystarczyła. Jednak za dużo o tym myślę, dosyć niskie poczucie własnej wartości i samokrytycyzm(ona wciąż powtarza że jestem super człowiekiem) na kilka godzin rozbijają tą wizję bycia z nią lecz potem to gdybanie wraca. Jestem rozdarty, przez moją nieśmiałość i resztę zawsze gdy gdzieś wychodzi bezemnie jestem zazdrosny, nie umiem pozbyć się z głowy myśli o niej, po prostu tęsknię za nią już po 1 dniu. Z drugiej strony boję się że znajomi nie zareagują dobrze na to uczucie, że stracę już swój i tak niewielki krąg znajomych, że ona byćmoże wcale mnie nie lubi, że spotyka się i rozmawia tylko bo jest mi ostatnio trochę ciężko z psychiką. Ona jest tym płomykiem nadzieji który jeszcze trzyma mnie przy życiu. Nie wiem czy się pozbieram jeśli zrobię sobie nadzieje a ona wybierze kogoś innego (przez ostatnie 2 lata się w niej zauraczałem ale ucinałem to ze względu na przyjaciela) ale z drugiej strony czuję że to może być moja życiowa szansa którą przegapię, pierwszy raz dziewczyna która mnie rozumie, przy której mogę być po prostu sobą. Jestem rozdarty i nie wiem co powinienem zrobić - podać się czy o nią walczyć?