Mam duży problem . Jestem na 1 roku praktyki (od...
A
Ala0017982 pkt
2k wyświetlenia
września 2012 ) . W salonie fryzjerskim . No ale wszystko było bez stresu fajnie aż do może końca listopada , koleżanki zaczęły się ze mnie wyśmiewać ale nawet się dobrze nie znałyśmy a ja im nic nie zrobiłam ani nie gadałam z nimi bo w sumie mi nie pasowały . Zaczęły wulgarnie przezywać , sypać kredą na moje włosy i śmiać się z tego że mam niby łupież . Miałam ochote nie chodzić do szkoły , z dnia na dzień było gorzej , uszczypała mnie jedna z nich i z szatni jak chciałam wyjść ( na wf) to mi nie pozwoliła a ja ją przeprosiłam mówiąc , przepraszam ale chce przejść . Wszystkie koleżanki przepuściła a mnie nie chciała , więc się lekko przepchałam bo inaczej nie dałabym rady no ale dowiedzieli się o tym nauczyciele bo tak krzyczała i wgl. że zapytali ją co się dzieje . Mama matwiła się tak jak nigdy , a ja nie chciałąm chodzić do szkoły , jak by nie ona to bym nie chodziła pół roku i szkołe zawaliła . Uwielbiałam za to chodzić na praktyki , aż do wiosny gdy szefowej zachciało się na mnie pyskować i pewnego dnia , za myjnią było mokro to na siłę mnie schyliła i wbiła paznokcia do ręki i mnie uszczypała i kazała klęknąć a potem ja to zmyłam to jak chciałam się jej zapytać to nawet nie chciała mnie słuchać i mnie zignorowała . Nie byłam pare dni w salonie bo psychicznie nie dałam rady po tej scenie* . Ona zaczęła mnie przepraszać i wydzwaniam bo mama była u mniej na rozmowie i wgl . no ale na chwile się poprawiło . Za jakiś czas było już wiadomo lepiej i już tego nie było ale i tak była ostra . I znowu jakaś sytuacja była i ponownie mnie że tak określe pociągła za rękę i wbiła ale tym razem w dłoń i zaczęła na zapleczu mi odprawiać kłutnie i obwiniać , już myślałam że mi przyłoży w twarz albo coś :O . Po sprzyżeniu a przy modelowaniu włosów klienta , prosiła mnie o szczotkę a ja podałam lecz ona potraktowała mnie bez powodu ostro i oschle i wyrwała energicznie ją z dłoni . W sumie całą podstawówkę mi dokuczano i gimnazjum , teraz już nieco oschle w wyższej szkole . Ja już nie wytrzymuje psychicznie , mama się dziwi że ja i tak jestem silna na to co przeżyłam bo inaczej to przeżyć i poczuć niż to pisać. Ale już nie wiem co zrobić i niby tą fryzjerką tak bardzo nie pragne być a już na pewno nie w salonie fryz . ewent.w znajomości ;) . Często płaczę i boję się każdego dnia na praktykach mimo że myśle pozytywnie . Co mi z tego że szefowa przeprasza, ja już jej nie wierze i jeszcze na dodatek zgrywa się przed klientami uprzejmością . Mam ochote wszystko ,,rzucić'' i wypisać się z tej praktyki i wgl. coś wymyslić , mama twierdzi to samo . Ona mi doradza i ja już nie wiem , nie mam sił . Może ktoś z was jest psychologiem ? proszę o pomoc tylko kogoś kto by słusznie doradził , a nie pisał niekontrolowane zdania . :) Z góry dziękuję .