Mam ogromny problem :< Historia jest dosyć...
N
nika1981.4k pkt
891 wyświetleń
długa wieć opowiem w skrócie. Dawno temu zrobiłam sobie z koleżankami fikcyjne konto aby sobie troche porobic jaja. tak wiem, ze to glupie i to w ogole nie powinno miec miejsca no ale coż. stało sie i nie cofne czasu. kolezankom sie znudzilo. a ja glupia bawilam sie w to dalej. nikogo tym nie krzywdzilam bo w sumie wszystkie rozmowy byly na luzie. do pewniego momentu.. zaczal pisac do ,,mnie'' taki gościu. Na poczatku sie klocilismy o jakies bzdety i pozniej niewiadomo skad zaczelismy ze soba rozmawiac. ja wyczulam co sie kreci. odrazu powiedzialam mu ze nic z tego nie bedzie i sie z nim nie spotkam. co najwyzej luzna rozmowa. chlopak zrozumial ale powiedzial ze mu sie dobrze gada i chce dalej to ciagnacc jesli chce. no i tak to trwalo.od wrzesnia gdzies do grudnia. w grudniu zaczelo sie robic intensywniej. spedzalismy na gadaniu np. 4 godziny < przez fotke> no i tak coraz dluzej az on wkoncu wymyslil aby pogadac przez skype. ja cos nazwymyslalam ze nie chce bo nie lubie. przeciez nie bylam osoba za która sie podawalam i by sie na wstepie pokapował. no wiec w calym zamieszaniu rzuciłam pomysl o telefonie. no i sie zaczelo. on mial dom nie za darmo poniewaz mamy w tej samej sieci. Bywły dni ze przez telefon gadalismy 12 godzin. Dosłownie w każdym wolnym momencie. byłam najszczesliwsza osoba na ziemi. usmiechałąm sie do kazdego jak szalona. Tylko byl ten jeden ogromny problem. on tez to czuł. I tu sie zaczynały schody. On proponowal spotkanie a ja go zbywalam. wyszlo tak ze sie no zakochalismy. Wiem ze to smiesznie brzmi i jak to mozliwe przez telefon, fotke. Tak. Ale to cos innego. tego sie nawet nie da opisac slowami. sama sie smiałam z romansow przez internet do momentu az sama mnie to spotkało.. I duzp myslałm aby sie przyznac ale nie miałam serca i do tego on miał teraz sesję. no ale coz. nie wytrzymałam wszystko mu powiedziałam. Że nie jestem osoba za ktora sie podaje itd. Bardzo sie zdenerwował ale próbował zrozumniec. dałąm mu swoje foto. Został tylko jeden problem... ta fikcyjna dziewczyna miała 18 lat a ja mam 15. On ma 24. No i tu jest problem... Ta różnica jest bardzo duza. on wie o tym ile mam lat i stwierdził ze trzeba to rozsadnie ograniczyc. no i moj problem polega na tym ze nie potrafimy.. nie mozemy wytrzymac bez gadania. Bardzo za nim tesknie jak sie nie idzywa. Wmawiamy sobie ze to luzna znajomosc i nie moze byc inaczej a jednak w sercu czujemy cos innego. wiem o tym. On chce teraz wjechac za granice. Rzadziej dzwoni. Jednym słowem jest okropnie. czuje sie jakbym była we mgle i trudno mi sie odnaleźć w świecie po tym prawie roku gadania. Wiem ze mu tez. Nie wiem co mam robic. CZy powinnam sie starac o to aby przezwyciezyc przeszkody i bys szczesliwą czy sobie odpuscic bo te przeszkody sa abyt duże? JEst mi bardzo trudno ;/