Mam pewien problem. Od niedawna (24. stycznia)...
K
Kaki94316 pkt
820 wyświetleń
chodzę z chłopakiem, którego znałam wcześniej około trzy lata. Zawsze bardzo go lubiłam, ale nigdy nawet bym nie pomyślała, że kiedyś będziemy razem. Dopiero jakoś od listopada (w tedy zmieniłam nieco styl, z okularów przerzuciłam się na soczewki itp.) coś się zmieniło. Z braku laku zabrałam go ze sobą na półmetek. Bawiliśmy się świetnie, chociaż dalej uważałam, że z kumplem nie mogłabym chodzić.
I trzymałabym się tego (w tedy mi się jeszcze nie podobał) gdyby nie to, że od tamtej pory zaczął się bardziej starać.Ja nie zwracałam jednak na to uwagi i dalej obstawałam przy swoim.
Dopiero gdy zobaczyłam go pewnego razu z inną dziewczyną uświadomiłam sobie, że jestem o niego piekielnie zazdrosna. Od tamtej pory, wpatrywałam się w jego słoneczko na gg w nadziei, że coś napisze.
Było coraz lepiej.. zaczęliśmy częściej ze sobą wychodzić itp. Jednak ja, chociaż chciałam go widywać, chociaż chciałam spędzać z nim czas, miałam w sobie jakieś takie specyficzne nastawienie co do tego związku.
No i raz stało się.. W sumie samo tak wyszło, że zostaliśmy parą. Cieszyłam się, ale znowu miałam do tego jakiś taki dystans.
Sama już nie wiem. Może to dlatego, że odnośnie wyglądu nie jest on spełnieniem moich marzeń (zaznaczam, że nie jest brzydki - wysoki, dość szczupły, ale zarazem dobrze zbudowany, a ja też nie jestem ósmym cudem świata). Ale może to nie mój typ. Nie wiem co robić.
Gdy widzę go z inną najchętniej rozszarpałabym ją na strzępy.. ale gdy jestem z nim - nie jestem pewna co do niego czuję. Ponadto podobają mi się też inni chłopcy.
Może na tą moją barierę przekłada się moje wcześniejsze doświadczenie.
W wieku 14 lat (teraz mam 17) -możecie mówić - małe, głupie dziecko.. co to mógł być za związek, ale mam związane z nim nie miłe wspomnienia. Może to dlatego nie mogę się teraz jakoś zaangażować.
Albo po prostu ciężko mi się przerzucić tak nagle z koleżeństwa na coś więcej lub nie dorosłam jeszcze do związku.
Jedno jest pewne.. nie chciałabym go skrzywdzić, dba o mnie jak mało kto i na prawdę interesuje go zawsze moje zdanie oraz to co się dzieje w moim życiu. Przynajmniej ja mam takie wrażenie..
Wiem, że jestem przy nim bezpieczna, a mimo tego nie czuję się spełniona.. nie wiem czy to TO!
Co robić? Być z nim? Czekać? Może miłość przyjdzie z czasem?
Proszę o szczere opinie. ;)
I trzymałabym się tego (w tedy mi się jeszcze nie podobał) gdyby nie to, że od tamtej pory zaczął się bardziej starać.Ja nie zwracałam jednak na to uwagi i dalej obstawałam przy swoim.
Dopiero gdy zobaczyłam go pewnego razu z inną dziewczyną uświadomiłam sobie, że jestem o niego piekielnie zazdrosna. Od tamtej pory, wpatrywałam się w jego słoneczko na gg w nadziei, że coś napisze.
Było coraz lepiej.. zaczęliśmy częściej ze sobą wychodzić itp. Jednak ja, chociaż chciałam go widywać, chociaż chciałam spędzać z nim czas, miałam w sobie jakieś takie specyficzne nastawienie co do tego związku.
No i raz stało się.. W sumie samo tak wyszło, że zostaliśmy parą. Cieszyłam się, ale znowu miałam do tego jakiś taki dystans.
Sama już nie wiem. Może to dlatego, że odnośnie wyglądu nie jest on spełnieniem moich marzeń (zaznaczam, że nie jest brzydki - wysoki, dość szczupły, ale zarazem dobrze zbudowany, a ja też nie jestem ósmym cudem świata). Ale może to nie mój typ. Nie wiem co robić.
Gdy widzę go z inną najchętniej rozszarpałabym ją na strzępy.. ale gdy jestem z nim - nie jestem pewna co do niego czuję. Ponadto podobają mi się też inni chłopcy.
Może na tą moją barierę przekłada się moje wcześniejsze doświadczenie.
W wieku 14 lat (teraz mam 17) -możecie mówić - małe, głupie dziecko.. co to mógł być za związek, ale mam związane z nim nie miłe wspomnienia. Może to dlatego nie mogę się teraz jakoś zaangażować.
Albo po prostu ciężko mi się przerzucić tak nagle z koleżeństwa na coś więcej lub nie dorosłam jeszcze do związku.
Jedno jest pewne.. nie chciałabym go skrzywdzić, dba o mnie jak mało kto i na prawdę interesuje go zawsze moje zdanie oraz to co się dzieje w moim życiu. Przynajmniej ja mam takie wrażenie..
Wiem, że jestem przy nim bezpieczna, a mimo tego nie czuję się spełniona.. nie wiem czy to TO!
Co robić? Być z nim? Czekać? Może miłość przyjdzie z czasem?
Proszę o szczere opinie. ;)