Mam poważny problem, z byłym chłopakiem, no...
M
Madziq2988 pkt
1.5k wyświetlenia
może od początku...
Mam 14, a on 15.... Jak weszłam do gimnazjum, wtedy go poznałam. Na początku było okej, gadałam z nim i z nasza wspólną koleżanką. Nie raz mnie łaskotał albo coś. Któregoś dnia, Natala zapytała się mnie czy zostanę po lekcjach z nią i Kubą, tak o bo nuda jest. No to się zgodziłam. Poszliśmy na kopmutery, Natala usiadła trochę dalej od nas, a Kuba usiadł ze mną, a wszystkie komputery były wolne. Wtedy się strasznie wygłupialiśmy, łaskotał mnie, niby przez przypadek złapał za moją rękę. To było na serio słodkie. Na następnej lekcji znów zostaliśmy, tylko że już na korytarzu, bo na lekcje nie chcialiśmy. Siedzieliśmy na ławce, a Kuba nagle mnie objoł, miałam ciarki na cały ciele. To było miłe. Później zostawaliśmy prawie codzinnie i zawsze mnie obejmował. Nawet kilka razy sama z nim zostałam, przytulaliśmy się i wgl. Ale później ktoś wymyślił plotkę że ja chodze po całej szkole i mówię że się z nim całowałam. Jego to nieźle wkurzyło. A ja byłam załamana, bo to była nie prawda. Później mi uwierzył, ale już nie gadaliśmy prawie ze sobą. Czasami do mnie napisał na skype, ale zaraz rozmowa się kończyła... Raz jak rozmawiałam z Severynem na skype, to Sevcio zaproponował aby kogoś dodać, to dodałam Kubę, bo nie było nikogo ciekawego wtedy. Gadaliśmy nawet długo. Później jak już skończyliśmy. Kuba do mnie zadzwonił z Darią, też trochę rozmawialiśmy. Ale później Daria poszął, to zostaliśmy sami. Gadaliśmy nawet długo, były tematy i wgl. Był to wtedy weekend majowy. Pisałam z nim wtedy codziennie przez kilka dni, aż w końcu on zaproponował że do mnie przyjedzie, chociaż dzieli nas noo dość dużo. Ale zgodziłam się. Byłam bardzo zdenerwowana. Jak u mnie był, trochę rozmawialiśmy, leżałam na jego kolanach, a on próbował mnie pocałować. Bałam się tego, no ale jak zostaliśmy sami w domu, poszliśmy do innego pokoju i tak leżeliśmy, całowaliśmy się. Był u mnie dość długo, byłam w szkou tą całą sytuacją. Później oczywiście do mnie napisał na skype, mówił że mu się bardzo podobało, mi też. Po jakimś czasie pisał mi że mu na mnie żależy i wgl. Po kilku tygodniach, napisał do mnie czy moglibyśmy być razem. Byłam w szoku, powiedziałam że nie wiem. NIe raz był poruszany ten temat. W któryś wtorek znów o tym napisał, i powiedział że okej. W niedziele do mnie wbił. Oczywiście na przywitanie mnie pocałował. Byliśmy znów sami w domu. W końcu go zapytałam o co chodziło, to zapytał się czy będziemy razem, ja się od razu zgodziłam. Bez zastanowienia. Ten dzień był niesamowity. Byłam pewna że będzie wszystko dobrze. W szkole następnego dania, nawet mnie nie przytulił ani nic. Nawet przestaliśmy pisać. Dopiero później po tygodniu mnie zaczął przytulać i wgl. Zaczęło się psuć. Powiedziałam mu o moich problemach, jakie mam. Ale on nic. następnego dnia, nie było go w szkole, bo był na wycieczne. A w weekend do mnie nawet nie napisał. Dopiero w niedziele jak pojechałam z mamą po pizze, spotkałam koleżankę, gadałam z nią, a on się mnie zapytała czemu nie jestem z Kubą, byłam w szoku, nie wiedziałam co poweidzieć, no ale powiedziałam że jestem. A ona na to, że dziś go widziała i powiedział że nie jestęsmy razem. Jakoś nie płakałam przez to, ale było mi smutno, nie dawałam tego po sobie poznać. Następnego dnia, nawet się do mnie nie odezwał. Jak go zobaczyłam, powiedziałam mu, że chociaż mógł mi napisać smsa, ale on tylko się głupio uśmiechnął. ;c ... W czwartek chciałam z nim pogadać, no ale on nie chciał. No to okej, nie byłam jakoś tym zaskoczona. Tego dnia miałam z nim 2 lekcje, grałam z nim i jego klasą w kosza i było nawet spoko. Gadałam z nim normalnie, jakby nigdy nic. Jak skończyliśmy grać, zaczął mi zabierać piłkę. Wygłupiałam coś tam się z nim. I przed autobusem też z nim gadałam ale o głupotach i z innymi też. Następnego dnia było zakończenie roku. Nie rozmawiałam z nim nawet, ale dobra. Teraz w sobotę byłam na zawodach strażackich. No i niestety on też był. Gadał że mną normalnie i z moją koleżanką, która ze mną przyszła. Zaczepiał mnie i wgl, jak to on. Później powiedział że chce lody i chciał aby z nim poszła i Daria też. No ale ona nie chciała. No okej, to poszłam z nim, ale Natala się do nas przyłaczyła. Jak szłam ulicą, on cały czas pilnował mnie żebym nie wpadła pod auto, łapał mnie za biodra i wgl. Nawet raz mnie wziął na ręce aby się podroczyć ze mną. Jak wróciliśmy, znów się z nim wygłupiałam, było fajnie. Jak Daria poszła do Dziadka o coś zapytac, a Natala gdzieś z siostrą. Zostałam z nim sama. Ale on powiedział abym go odprowadziła do skutera, bo już wraca do domu. Zogdziłam się, po namowach. Wtedy też mnie pilnował aby nie wpadła i wgl. Jak szliśmy złapał mnie za rękę, ale ja go puściłam, żałuję teraz tego, ale musiałam. Bo strasznie bolało iść za rękę z byłym chłopakiem. Kiedy tylko doszliśmy, a to był kawałek. On mnie tak przytulał, podnosił na ręce, nie chciał puścić, jak go nie pocałuję i wgl. Jak się do niego przytulałam to mnie całował po szyi, próbował mnie pocałować i wgl. Ale żeby przestał, dałam mu buziaka, ale później wyszło że dostał jeszcze dwa ... Ale on powiedział że chce takiego porządnego, ale ja nie potrafiłam. Bałam się tego, nie chciałam bo wiedziałam że jak to zrobię znów będę cierpiała. Ale wtedy było na serio fajnie. Później mnie odwiózł i pojechał do domu. A ja na tych zawodach dalej siedziałam. Jak zróciłam okazało się że mnie nie było 30 min. Daria była nieźle wkurzona.... W poniedziałek Michał powiedział mi że mnie kocha. Powiedziałam to Kubie, ale on tylko zapytał czy jestem z nim, ale ja powiedziałam że nie, że dobrze wie że mi na Michale nie zależy. Kuba powiedział że jest zazdrosny przez to... Do tego jeszcze nazywał mnie KOCHANIEM, i powiedział że przestanie tak mówić jak będę miała chłopaka. Tylko że on tego nie rozumie, że to własnie z nim chce dalej być. Wtedy jak byłam odprowadzić, mówił mi że ma za****ste szczęście, a jak zapytałam czemu, on tylko na mnie popatrzył i nic nie powiedział.... Proszę, co ja mam z tym zrobić. Cierpię z tego powodu, na serio mi zależy na Kubie. Ja nawet nie wiem co ja mam myśleć o tym wszystkim.... To jest dla mnie trudne. Boję się, że jak mu powiem że go kocham, to on po prostu przestanie się do mnie odzywać, ale też się boję, że on po prostu teraz zaczął się może nabijać, że może robi to wszystko znów po co, aby znów mi złapać serce.... Jak myślicie, co moge teraz zrobić, co powinnam o tym myśleć ? Proszę, pomocy. Nie daję sobie z tym rady. PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKIE BŁĘDY ! XD
Mam 14, a on 15.... Jak weszłam do gimnazjum, wtedy go poznałam. Na początku było okej, gadałam z nim i z nasza wspólną koleżanką. Nie raz mnie łaskotał albo coś. Któregoś dnia, Natala zapytała się mnie czy zostanę po lekcjach z nią i Kubą, tak o bo nuda jest. No to się zgodziłam. Poszliśmy na kopmutery, Natala usiadła trochę dalej od nas, a Kuba usiadł ze mną, a wszystkie komputery były wolne. Wtedy się strasznie wygłupialiśmy, łaskotał mnie, niby przez przypadek złapał za moją rękę. To było na serio słodkie. Na następnej lekcji znów zostaliśmy, tylko że już na korytarzu, bo na lekcje nie chcialiśmy. Siedzieliśmy na ławce, a Kuba nagle mnie objoł, miałam ciarki na cały ciele. To było miłe. Później zostawaliśmy prawie codzinnie i zawsze mnie obejmował. Nawet kilka razy sama z nim zostałam, przytulaliśmy się i wgl. Ale później ktoś wymyślił plotkę że ja chodze po całej szkole i mówię że się z nim całowałam. Jego to nieźle wkurzyło. A ja byłam załamana, bo to była nie prawda. Później mi uwierzył, ale już nie gadaliśmy prawie ze sobą. Czasami do mnie napisał na skype, ale zaraz rozmowa się kończyła... Raz jak rozmawiałam z Severynem na skype, to Sevcio zaproponował aby kogoś dodać, to dodałam Kubę, bo nie było nikogo ciekawego wtedy. Gadaliśmy nawet długo. Później jak już skończyliśmy. Kuba do mnie zadzwonił z Darią, też trochę rozmawialiśmy. Ale później Daria poszął, to zostaliśmy sami. Gadaliśmy nawet długo, były tematy i wgl. Był to wtedy weekend majowy. Pisałam z nim wtedy codziennie przez kilka dni, aż w końcu on zaproponował że do mnie przyjedzie, chociaż dzieli nas noo dość dużo. Ale zgodziłam się. Byłam bardzo zdenerwowana. Jak u mnie był, trochę rozmawialiśmy, leżałam na jego kolanach, a on próbował mnie pocałować. Bałam się tego, no ale jak zostaliśmy sami w domu, poszliśmy do innego pokoju i tak leżeliśmy, całowaliśmy się. Był u mnie dość długo, byłam w szkou tą całą sytuacją. Później oczywiście do mnie napisał na skype, mówił że mu się bardzo podobało, mi też. Po jakimś czasie pisał mi że mu na mnie żależy i wgl. Po kilku tygodniach, napisał do mnie czy moglibyśmy być razem. Byłam w szoku, powiedziałam że nie wiem. NIe raz był poruszany ten temat. W któryś wtorek znów o tym napisał, i powiedział że okej. W niedziele do mnie wbił. Oczywiście na przywitanie mnie pocałował. Byliśmy znów sami w domu. W końcu go zapytałam o co chodziło, to zapytał się czy będziemy razem, ja się od razu zgodziłam. Bez zastanowienia. Ten dzień był niesamowity. Byłam pewna że będzie wszystko dobrze. W szkole następnego dania, nawet mnie nie przytulił ani nic. Nawet przestaliśmy pisać. Dopiero później po tygodniu mnie zaczął przytulać i wgl. Zaczęło się psuć. Powiedziałam mu o moich problemach, jakie mam. Ale on nic. następnego dnia, nie było go w szkole, bo był na wycieczne. A w weekend do mnie nawet nie napisał. Dopiero w niedziele jak pojechałam z mamą po pizze, spotkałam koleżankę, gadałam z nią, a on się mnie zapytała czemu nie jestem z Kubą, byłam w szoku, nie wiedziałam co poweidzieć, no ale powiedziałam że jestem. A ona na to, że dziś go widziała i powiedział że nie jestęsmy razem. Jakoś nie płakałam przez to, ale było mi smutno, nie dawałam tego po sobie poznać. Następnego dnia, nawet się do mnie nie odezwał. Jak go zobaczyłam, powiedziałam mu, że chociaż mógł mi napisać smsa, ale on tylko się głupio uśmiechnął. ;c ... W czwartek chciałam z nim pogadać, no ale on nie chciał. No to okej, nie byłam jakoś tym zaskoczona. Tego dnia miałam z nim 2 lekcje, grałam z nim i jego klasą w kosza i było nawet spoko. Gadałam z nim normalnie, jakby nigdy nic. Jak skończyliśmy grać, zaczął mi zabierać piłkę. Wygłupiałam coś tam się z nim. I przed autobusem też z nim gadałam ale o głupotach i z innymi też. Następnego dnia było zakończenie roku. Nie rozmawiałam z nim nawet, ale dobra. Teraz w sobotę byłam na zawodach strażackich. No i niestety on też był. Gadał że mną normalnie i z moją koleżanką, która ze mną przyszła. Zaczepiał mnie i wgl, jak to on. Później powiedział że chce lody i chciał aby z nim poszła i Daria też. No ale ona nie chciała. No okej, to poszłam z nim, ale Natala się do nas przyłaczyła. Jak szłam ulicą, on cały czas pilnował mnie żebym nie wpadła pod auto, łapał mnie za biodra i wgl. Nawet raz mnie wziął na ręce aby się podroczyć ze mną. Jak wróciliśmy, znów się z nim wygłupiałam, było fajnie. Jak Daria poszła do Dziadka o coś zapytac, a Natala gdzieś z siostrą. Zostałam z nim sama. Ale on powiedział abym go odprowadziła do skutera, bo już wraca do domu. Zogdziłam się, po namowach. Wtedy też mnie pilnował aby nie wpadła i wgl. Jak szliśmy złapał mnie za rękę, ale ja go puściłam, żałuję teraz tego, ale musiałam. Bo strasznie bolało iść za rękę z byłym chłopakiem. Kiedy tylko doszliśmy, a to był kawałek. On mnie tak przytulał, podnosił na ręce, nie chciał puścić, jak go nie pocałuję i wgl. Jak się do niego przytulałam to mnie całował po szyi, próbował mnie pocałować i wgl. Ale żeby przestał, dałam mu buziaka, ale później wyszło że dostał jeszcze dwa ... Ale on powiedział że chce takiego porządnego, ale ja nie potrafiłam. Bałam się tego, nie chciałam bo wiedziałam że jak to zrobię znów będę cierpiała. Ale wtedy było na serio fajnie. Później mnie odwiózł i pojechał do domu. A ja na tych zawodach dalej siedziałam. Jak zróciłam okazało się że mnie nie było 30 min. Daria była nieźle wkurzona.... W poniedziałek Michał powiedział mi że mnie kocha. Powiedziałam to Kubie, ale on tylko zapytał czy jestem z nim, ale ja powiedziałam że nie, że dobrze wie że mi na Michale nie zależy. Kuba powiedział że jest zazdrosny przez to... Do tego jeszcze nazywał mnie KOCHANIEM, i powiedział że przestanie tak mówić jak będę miała chłopaka. Tylko że on tego nie rozumie, że to własnie z nim chce dalej być. Wtedy jak byłam odprowadzić, mówił mi że ma za****ste szczęście, a jak zapytałam czemu, on tylko na mnie popatrzył i nic nie powiedział.... Proszę, co ja mam z tym zrobić. Cierpię z tego powodu, na serio mi zależy na Kubie. Ja nawet nie wiem co ja mam myśleć o tym wszystkim.... To jest dla mnie trudne. Boję się, że jak mu powiem że go kocham, to on po prostu przestanie się do mnie odzywać, ale też się boję, że on po prostu teraz zaczął się może nabijać, że może robi to wszystko znów po co, aby znów mi złapać serce.... Jak myślicie, co moge teraz zrobić, co powinnam o tym myśleć ? Proszę, pomocy. Nie daję sobie z tym rady. PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKIE BŁĘDY ! XD