Mam poważny problem z moim chłopakiem. Jest to...
A
ania0116 pkt
676 wyświetleń
skomplikowane ale postaram się wam to przybliżyć. Mam 17 lat on 19 jesteśmy razem już 2,5roku, zazwyczaj wszystko układało nam się dobrze, prawie wszystko robiliśmy razem. Jestem jego pierwszą miłością a ja Jego, razem przeżyliśmy ze sobą wszystkie ważne chwile po raz pierwszy. Niestety trzy miesiące temu wyszło mu coś na wardze dłuższy czas przy stosowaniu rożnych leków nie schodziło, w końcu namówiłam go by poszedł do lekarza, tam zrobili mu badania krwi i było podejrzenie nowotworu.Na oddziale onkologii po specjalistycznych badaniach stwierdzili raka na dolnej wardze.Z tego co mi później powiedział to należy go jak najszybciej wyciąć razem z 1/3 wargi i malutkiego kawałka okolic i rozpocząć radioterapie. Choć jest to dla mnie bardzo trudne to chcę być z nim i pragnę mu pomóc, lecz on bardzo się zmienił. O raku dowiedziałam się od jego najlepszego przyjaciela bo mi nie chciał powiedzieć(zdziwiłam się bo nigdy nie mieliśmy przed sobą tajemnic). Dał mi również do zrozumienia że nie mam się nim przejmować i zacząć żyć własnym życiem bez niego, do tego całkowicie się załamał przestał chodzić do szkoły, zaczął mnie unikać i praktycznie nie wychodzi z domu. Mam z nim kontakt tylko dzięki jego dziadkom z którymi mieszka i widzimy się tylko u niego bo on całkowicie odciął się od ludzi i nie chce z nikim rozmawiać. Odmówił również wycięcia tej narośli w której jest guzek i zgodził się tylko na radioterapie którą lekarze połączą z chemioterapią, lecz bez wycięcia nie dają mu większych szans. Powiedźcie mi jak mam mu pomóc, jak go namówić na wycięcie. Dlaczego gdy teraz tak bardzo mnie potrzebuje to mnie odrzuca. Mówiłam mu że rani mnie tym że mnie zbywa ale do niego już nic nie dociera, tak jakby całkowicie stracił uczucia a zawsze wiedziałam że bardzo mnie kocha i że zrobiłby dla mnie wszystko. Kiedyś zależało mu na mnie i na naszych marzeniach, potrafił walczyć i zadziwiać wszystkich zawsze był pełen życia. I choć rozumiem ze choroba zmienia wszystko to nie wiem dlaczego on już nie walczy. Kocham go staram się go wspierać jak tylko mogę i naprawdę też nie jest to dla mnie łatwe że stracę najbliższą mi osobę ale on nie chce tego słuchać.Nie przekonują go argumenty że jeżeli nie chce walczyć dla siebie to żeby zrobił to dla mnie. Błagam was dajcie mi jakieś porady jak mu/nam pomóc.