"czy chociaż zwykłe "kocham cię""... Słowa "kocham cię" nie są zwykłe, ich się nie rzuca na wiatr, są zarezerwowane dla szczególnych osób, z którymi więź jest pewna i która trwa od dawna i starania o nią są odwzajemnione. To są najważniejsze słowa, jakie można usłyszeć albo powiedzieć, a ty piszesz o "zwykłym kocham cię"? No nie, ręce opadają... Czy dzieciaki w tych czasach już naprawdę nie mają żadnych świętości? Wszystko jest takie na hop-siup, bez sensu i bez znaczenia? Nie dziwię się, że cię dopada "samotność", skoro nie doceniasz tego, co masz i jeszcze uzależniasz swoje szczęście od posiadania chłopaka. To jest straszne. Masz 15 lat, piętnaście! Nie 35, żeby się zastanawiać, co to jest nie tak i jakie błędy popełniam, że mi związki nie wychodzą. Nie umierasz bez chłopaka, nie przestajesz oddychać, jeść, funkcjonować, więc nie zachowuj się tak, jakby tak było. Skup się na znajomych i przyjaciółkach, które masz. Powinnaś dostrzec, jak wielu ludzi jest dookoła ciebie, zamiast skupiać się na fakcie "o Boże, nie mam chłopaka, a mam 15 lat!". Rozumiem, że w naszej kulturze kiedyś było się w tym wieku starą panną i nikt już takiej nie chciał, ale przestało tak być. Ludzie zaczynają pierwsze poważne związki w wieku 18, 20 lat, czasem nawet więcej i jakoś nie narzekają. Ty też przestań szukać problemu tam, gdzie go nie ma. Skup się na swoim dzieciństwie, na ludziach dookoła ciebie, którzy są ci życzliwi i na sobie, na swojej edukacji i rozrywce codziennej, to przestaniesz się uważać za samotną, bo to bezpodstawne. I zweryfikuj swoje podejście do kwestii zakochania i wyznawania miłości, to też ci w życiu wiele ułatwi.