No to jak 14 to wydaje mi się, że albo Cię sprawdza, albo popełniłeś jakiś błąd. Istnieje także jakaś szansa, że nie jest w tym wieku jeszcze tak wyrafinowana (choć podobno to działa się podświadomie) i naprawdę nie szuka, w tej chwili, żadnego faceta. Jeśli nadal bardzo Cię interesuje, sprawia, że "nie możesz przez nią spać" i jesteś ZDECYDOWANY na to żeby ją uwieść, to czeka Cię niełatwe zadanie. Ciężko zmienić "przyklejoną do kogoś łatkę z danym napisem" na inną. Przykładowo, jeśli dwie osoby zrobią jakiś tam uczynek (powszechnie uznawany za zły), to gdy jeden z nich jest Twoim przyjacielem, a drugi jest Ci obojętny, to zawsze, podświadomie, próbujesz umniejszyć winę przyjaciela (bo to Twój przyjaciel), podczas gdy zrobi to osoba obojętna będziesz bardziej skłonny do osadów. Tak samo jest z kobietą. Szczególnie jeśli popełniłeś jeden (lub co gorsza, więcej) z podstawowych błędów:
1.Syndrom "zbyt miły facet"
2.Przekonywanie, żeby Cię polubiła;
3.Oczekiwanie na jej akceptację;
4.Próba kupienia jej uczuć (mówimy o normalnych laskach, a nie o takich, które tylko czekają na sponsora);
5.ZBYT WCZESNE DZIELENIE SIĘ TYM CO CZUJESZ;
6.Brak zrozumienia odczuwania przez nią pożądania;
7.Stereotyp bycia przystojnym i bogatym;
8.Dawanie jej pełnej władzy;
9.Ocenianie Jej oczekiwań na podstawie Twoich pragnień;
10.Nieumiejętność postępowania z nią w różnych sytuacjach.
Nie będę tu opisywał każdego błędu. Skupię się tylko na tym punkcie, o którym wiem, że popełniłeś tam błąd. Żebyś wiedział na przyszłość jak NIE POSTĘPOWAĆ z dziewczynami. Fundamentalnym błędem, który popełnia większość mężczyzn, to zbyt wczesne wyznanie swoich uczuć. Piękne, inteligentne i zarazem interesujące kobiety to rzadkość. Mężczyźni poświęcają im wiele uwagi. Większość jednak nie zdaje sobie sprawy z tego, że atrakcyjne kobiety wciąż dostają propozycje - co najmniej kilka na dzień. To oznacza dziesiątki propozycji na tydzień, a w ciągu miesiąca to już będą setki. Takie kobiety zwykle spotykały się z mnóstwem facetów. Mają doświadczenie. Wiedzą, czego mogą się spodziewać. Jeśli więc mężczyzna po jednej czy dwóch randkach mówi: „Wiesz... naprawdę bardzo, ale to bardzo cię lubię", one automatycznie odwracają się na pięcie i zmykają. TAKIE ZACHOWANIE, TO SYGNAŁ DLA KOBIETY, ŻE JESTEŚ TAKI SAM JAK INNI FACECI, którzy zakochują się zbyt szybko i nie panują nad sobą. ZERO WŁASNEGO STYLU. Nie rób tego. Wyluzuj. Nie tędy droga. Są skuteczniejsze metody... A cha, jest jeszcze BARDZO WAŻNY PUNKT 1.Syndrom „zbyt miły facet". Czy zauważyłeś, że te naprawdę ładne, interesujące kobiety nie zwracają uwagi na „miłych kolesiów"? Oczywiście, że zauważyłeś. Jestem pewien, że masz atrakcyjne znajome, które zazwyczaj umawiają się z różnymi palantami, a z jakichś powodów nigdy nie zainteresowały się Tobą. Zastanawiałeś się, o co w tym wszystkim chodzi? To bardzo proste. Kobiety wybierając mężczyznę nie zwracają uwagi, jak bardzo jest on przyjazny". Wybierają konkretnych i stanowczych mężczyzn, ponieważ do takich czują silny pociąg. Bycie miłym kolesiem nie spowoduje, że kobieta poczuje pożądanie i wybierze Ciebie. Zdaję sobie sprawę, że ciężko się z tym pogodzić, ale czas z tym skończyć. Dopóki nie przyjmiesz owego faktu do wiadomości, to nigdy nie będzie Ci wychodziło z kobietami tak, jakbyś tego chciał. UWAGA BARDZO WAŻNE!!! Nie chodzi tu o to abyś był kompletnym chamem i burakiem. TO PRZYNIESIE ODWROTNY SKUTEK. Jednak jak czasami widzę kolesi, którzy tylko potrafią powiedzieć tak kochanie, dobrze kochanie, to normalnie krew mnie zalewa. Po prostu facet ma "mieć jaja" i być facetem, a nie babą w męskim stroju. Oczywiście nie mówię, że Ty taki jesteś. Ja tylko chciałem zasygnalizować problem.
Czyli reasumując co powinieneś zrobić (jeśli, jak napisałem wcześniej, chcesz w to dalej brnąć)? Wiem, że to może wydawać się trudne, ale powinieneś być jednocześnie szarmancki (co nie znaczy zbyt miłym fajtłapą) oraz udawać TOTALNĄ obojętność. Chodzi o to, że gdyby Cię sprawdzała, to nie może pomyśleć o Tobie, że zbyt szybko rezygnujesz. ALE PAMIĘTAJ, TERAZ RUCH NALEŻY DO NIEJ. Chyba, że w między czasie już z czymś do niej wystartowałeś. To kicha. Wówczas pozostają ci już tylko "kotwice". Możesz również spróbować się z nią zaprzyjaźnić. ALE OSTRZEGAM!!! nie polecam takiego rozwiązania. Choć co prawda istnieją sposoby aby potem przekształcić "tylko przyjaźń" w "aż chodzenie", to są one BARDZO TRUDNE w realizacji i nie zawsze kończą się sukcesem. No chyba, że wystarczy Ci bycie przyjacielem. Choć wątpię. Zapewne widziałeś wiele komedii romantycznych, których koncepcja opierała się na podobnej formule: on jest jej przyjacielem, a ona ma faceta, z którym sypia... i w kulminacyjnym momencie filmu ona stwierdza, że wcale nie kocha swojego faceta, tylko swojego przyjaciela. Śmieszne, żałosne i nieprawdziwe (przypisanej do Ciebie "łatki" tak łatwo nie można zmienić). Więcej nie mogę tu o tym napisać (żeby nie spalić metody). tak czy owak decyzja należy do Ciebie, a ja jestem bardzo ciekawy czy Ci się uda?