Mam problem z chłopakiem z mojej klasy....
M
MoonlightAlley19 pkt
579 wyświetleń
PRZEPRASZAM za tak długi tekst. Myślałam, że uwolniłam się od niego (bede go nazywać Jan), jednak jest coraz gorzej.
Ponad pół roku temu spodobałam się Jankowi (a przynajmiej tak mi się wydawało). Początkowo było niesamowicie- koleżanki mówiły, że nie może oderwać ode mnie wzroku, poza tym ciągle mnie rozśmieszał i potrafił mi poprawić humor (do teraz mu się to udaje). Był dosłownie jak miś, taki miły i nawet troskliwy. Po jakimś czasie zaczął mi się podobać, aż w końcu się nim zauroczyłam bez pamięci. Wtedy jednak jedna z dziewczyn z mojej klasy (będę ją nazywać Ania. Jest to dziewczyna bardzo pożądana przez wszystkich chłopaków) zerwała ze swoim chłopakiem i cały czar prysł.
Janek przestał się do mnie odzywać i dążyć do jakiegoś większego kontaktu... zaczął jednak być odważny i wulgarny (w walentynki klepnął Anię w tyłek), bardzo starał się, aby Ania go zauważyła. Gdy sie to stało zaczął jej dawać swoje bluzy i wogóle.
Dopiero pod koniec roku szkolnego zaczął na nowo mnie zauważać- zanosił mi krzesła, uśmiechał się, nawet wrzeszczał mi "Hej" z drugiej strony ulicy. Myślałam, że "wrócił" ten dawny Janek. Jednak nadal zabiegał o względy Ani, a ze mnie się śmiał (mam brzydkie nazwisko, z którego dość dużo osób sie nabija).
Problem w tym, że przez całe to pół roku zdążyłam się w nim zakochać. Myślałam, że to zauroczenie, ale ja ciągle szukałam kogoś podobnego do niego, kogoś, kto mi go zastąpi...
Boję się mu powiedzieć o swoich uczuciach, bo zrobiłam kiedyś coś podobnego wobec innego chłopaka, który mnie wyśmiał i opowiedział kolegom (Jankowi chyba włącznie)... nie chcę powtarzać historii i ponownie cierpieć.
Co mam zrobić? Myślicie, że on tylko udawał i bawił się moim kosztem?
Ponad pół roku temu spodobałam się Jankowi (a przynajmiej tak mi się wydawało). Początkowo było niesamowicie- koleżanki mówiły, że nie może oderwać ode mnie wzroku, poza tym ciągle mnie rozśmieszał i potrafił mi poprawić humor (do teraz mu się to udaje). Był dosłownie jak miś, taki miły i nawet troskliwy. Po jakimś czasie zaczął mi się podobać, aż w końcu się nim zauroczyłam bez pamięci. Wtedy jednak jedna z dziewczyn z mojej klasy (będę ją nazywać Ania. Jest to dziewczyna bardzo pożądana przez wszystkich chłopaków) zerwała ze swoim chłopakiem i cały czar prysł.
Janek przestał się do mnie odzywać i dążyć do jakiegoś większego kontaktu... zaczął jednak być odważny i wulgarny (w walentynki klepnął Anię w tyłek), bardzo starał się, aby Ania go zauważyła. Gdy sie to stało zaczął jej dawać swoje bluzy i wogóle.
Dopiero pod koniec roku szkolnego zaczął na nowo mnie zauważać- zanosił mi krzesła, uśmiechał się, nawet wrzeszczał mi "Hej" z drugiej strony ulicy. Myślałam, że "wrócił" ten dawny Janek. Jednak nadal zabiegał o względy Ani, a ze mnie się śmiał (mam brzydkie nazwisko, z którego dość dużo osób sie nabija).
Problem w tym, że przez całe to pół roku zdążyłam się w nim zakochać. Myślałam, że to zauroczenie, ale ja ciągle szukałam kogoś podobnego do niego, kogoś, kto mi go zastąpi...
Boję się mu powiedzieć o swoich uczuciach, bo zrobiłam kiedyś coś podobnego wobec innego chłopaka, który mnie wyśmiał i opowiedział kolegom (Jankowi chyba włącznie)... nie chcę powtarzać historii i ponownie cierpieć.
Co mam zrobić? Myślicie, że on tylko udawał i bawił się moim kosztem?