Mam problem, z którym nie mam się z kim...
H
Herbingtonianin2763234 pkt
585 wyświetleń
podzielić, a sprawa ta nieco zaburzyła mój światopogląd. Doszłam do mojej klasy w czwartej klasie i przez trzy lata trzymałam się raczej na uboczu. W tamtym roku pokłóciłam się z moją jedyną "przyjaciółką" i od tamtego czasu otworzyłam na ludzi z klasy. Po jakimś czasie zdałam sobie sprawę, że bardzo chciałabym się zaprzyjaźnić z pewną dziewczyną z mojej klasy i z czasem to uczucie się nasilało, aż w końcu zdałam sobie sprawę, że ona mi się podoba. Niestety, ją (w przeciwieństwie do mnie) interesują tylko chłopcy i chyba ma jednego chłopaka, choć najlepiej im się chyba nie układa. Nie mam co liczyć na to, żeby zwróciła na mnie większą uwagę, ale chciałabym się z nią chociaż zaprzyjaźnić (kolegujemy się, ale bez szału). Poza tym reszta klasy zna się od ośmiu lat, a ja jestem w niej piąty, a w praktyce drugi tok. Nie chcę zrywać z nią kontaktu, ale niestety niedługo koniec podstawówki i obawiam się, że już się nie zobaczymy. Niedługo jest wigilia klasowa i być może to ostatnia okazja, żeby przyznać się do swoich uczuć. (Ja wiem, że prawdziwa miłość nie jest możliwa w naszym wieku, ale to pierwszy raz, kiedy ktoś mi się podoba i nie wiem co robić.) Powiedzieć jej o tym? Nie chcę narażać naszej znajomości, bo to jedyne, co mi zostaje. Wyżalić się komuś bliskiemu? Nie wiem, czy potraktują mnie poważnie. Co robić?!!