Mam psychiczny problem wewnętrzny. Sama nie wiem...
B
blackforeststories11.4k pkt
632 wyświetlenia
jak to nazwać... Chciałabym być w końcu w formalnym związku, ale nie mogę. Mój problem dotyczy głównie sfery uczuciowej. Nie potrafię się zakochać, a tak bardzo bym chciała. Z kimkolwiek byłam w związku to nigdy go nie kochałam. Zawsze informowałam o tym moich partnerów na początku związku, większość miała to gdzieś - byli przecież we mnie zakochani i świata poza mną nie widzieli... Podobali mi się, czasem nawet bardzo, ale to tyle. Prawie rok temu się naprawdę zakochałam, ale to nie miało sensu i nie wiem jak to mogło się wydarzyć. Niby to świetnie i w ogóle, powinnam spróbować. Ale. No właśnie "ale". Kobieta, którą kocham ma męża i dwójkę dzieci. Jest naprawdę piękna. Ma krótkie blond włosy, zielone oczy i idealną figurę. Jest niezwykle inteligentna i wykształcona. Ma 39 lat... Mogłabym obserwować ją godzinami... Mam album z jej zdjęciami, czasem ją śledzę, piszę o niej i myślę całymi nocami... Strasznie ją kocham. Ta cała miłość jest dla mnie przekleństwem. To jakiś cholerny niefart! Nie mogę mieć ani chłopaka, ani dziewczyny. Nie mogę przestać ją kochać. Nie mogę przestać za nią tęsknić... Tak, jestem nienormalna i chora psychicznie w papierach. Tak bardzo chciałabym żyć normalnie. Przez moje nieformalne związki źle się dzieje. Ludzie się we mnie zakochują, a ja nic nie mogę zrobić. Chyba straciłam swoje serce... Nie wiem co zrobić. Chyba pomogą mi tylko egzorcyzmy, jak słusznie stwierdziła pewna osoba z tegoże portalu... Eh, ewentualnie elektrowstrząsy.