mam pytanie, co myślicie o tym pierwszym...
M
Marixna145 pkt
696 wyświetleń
rozdziale opowiadania?
Czas płynie tak szybko... W jednej chwili jesteś zakochana po uszy, a w drugiej zastanawiasz się czy to uczucie na pewno jest prawdziwe. I wtedy nie wiesz co masz robić. Siadasz pod oknem i patrzysz się na świat, na przechodiów, na samochody, na szczęśliwych sąsiadów, którzy całą rodziną bawią się w ogrodzie. Twój świat spada w przepaść, a ty.. tak niewielki i tak bezbronny w tym bezwzględnym świecie. Chodzisz calymi dniami smutny, bez krztyny radości, a rodzice zamartwiają się "co się stało i ich wesołym aniołkiem". Może już go tam nie ma, może zniknął, może zginął. Jedyną nadzieją jest szansa, szansa na nowe życie.
I. "Ból, to ludzkie uczucie"...
Julia starała się zapomnieć o Damianie, jednak wszystko do złudzenia jej go przypominało. Drzewa, chmury, obrazy.. wszystko co znajdowalo się w zasięgu jej wzroku. Przez to świat wydawał się jej potworem, który pragnie, aby cierpiała, aby ból towarzyszył jej każdego dnia. Miała nadzieję, że to uczucie odejdzie od niej. Niestety, to był dopiero początek.
Wstała z łóżka i zeszła do kuchni. Miała nadzieję, że nic nie zakłuci jej mentalności i wewnętrzego spokoju, jakiego po rozstaniu dawno nie czuła. Mama w milczeniu przygotowywała śniadanie, ale nie wytrzymała i zapytała:
- Kochanie, czy wszystko jest dobrze? Martwię się o ciebie. Od jakiegoś czasu jesteś jakby przygaszona, nie wychodzisz nigdzie z koleżankami, nawet się już nie uśmiechasz.
Te słowa spowrotem zraniły Julię.
- Nie mamo, spokojnie. Wszystko jest dobrze, po prostu mam dużo nauki- skłamała.
- Niech będzie, powiedzmy, że ci wierzę. Zjedz szybciutko śniadanie, bo za piętnaście minut masz autobus do szkoły.
- Dzięki mamo, ale nie jestem głodna- powiedziała, gdyż nie dała rady nic przełknąć.
- Ale autobus będzie dopiero za piętnaście minut i...- nie dokończyła matka.
- Przejdę się. To mi na pewno dobrze zrobi.
I wyszła. Przez resztę drogi szła wpatrzona w chodnik. Starsza pani nawet ją zaczepiła i zapytała czy nic się nie stało, ale ta stanowczo zaprzeczyła.
Na lekcji siedziała rozkojarzona, jakby jej tam wogóle nie było.
- Julka, Julka!- krzyknęła pani- Odpowiesz na moje pytanie?
- Ale ja... ja... . Ja nie wiem- wydukała dziewczyna.
Cała klasa popatrzyła na nią z niedowierzaniem. Zawsze była najmądrzejsza, znała odpowiedź na każde pytanie, a teraz.
Po zakończonych lekcjach chciała jak najszbciej wrócić do domu i położyć się na swoim miękkim łóżku zdala od wścipskich komentarzy kolegów. Jak postanowiła, tak i zrobiła. Zaniepokojeni rodzice chcieli z nią porozmawiać, ale nie otworzyła im drzwi. Postanowili, że odłożą to do rana.
???
Czas płynie tak szybko... W jednej chwili jesteś zakochana po uszy, a w drugiej zastanawiasz się czy to uczucie na pewno jest prawdziwe. I wtedy nie wiesz co masz robić. Siadasz pod oknem i patrzysz się na świat, na przechodiów, na samochody, na szczęśliwych sąsiadów, którzy całą rodziną bawią się w ogrodzie. Twój świat spada w przepaść, a ty.. tak niewielki i tak bezbronny w tym bezwzględnym świecie. Chodzisz calymi dniami smutny, bez krztyny radości, a rodzice zamartwiają się "co się stało i ich wesołym aniołkiem". Może już go tam nie ma, może zniknął, może zginął. Jedyną nadzieją jest szansa, szansa na nowe życie.
I. "Ból, to ludzkie uczucie"...
Julia starała się zapomnieć o Damianie, jednak wszystko do złudzenia jej go przypominało. Drzewa, chmury, obrazy.. wszystko co znajdowalo się w zasięgu jej wzroku. Przez to świat wydawał się jej potworem, który pragnie, aby cierpiała, aby ból towarzyszył jej każdego dnia. Miała nadzieję, że to uczucie odejdzie od niej. Niestety, to był dopiero początek.
Wstała z łóżka i zeszła do kuchni. Miała nadzieję, że nic nie zakłuci jej mentalności i wewnętrzego spokoju, jakiego po rozstaniu dawno nie czuła. Mama w milczeniu przygotowywała śniadanie, ale nie wytrzymała i zapytała:
- Kochanie, czy wszystko jest dobrze? Martwię się o ciebie. Od jakiegoś czasu jesteś jakby przygaszona, nie wychodzisz nigdzie z koleżankami, nawet się już nie uśmiechasz.
Te słowa spowrotem zraniły Julię.
- Nie mamo, spokojnie. Wszystko jest dobrze, po prostu mam dużo nauki- skłamała.
- Niech będzie, powiedzmy, że ci wierzę. Zjedz szybciutko śniadanie, bo za piętnaście minut masz autobus do szkoły.
- Dzięki mamo, ale nie jestem głodna- powiedziała, gdyż nie dała rady nic przełknąć.
- Ale autobus będzie dopiero za piętnaście minut i...- nie dokończyła matka.
- Przejdę się. To mi na pewno dobrze zrobi.
I wyszła. Przez resztę drogi szła wpatrzona w chodnik. Starsza pani nawet ją zaczepiła i zapytała czy nic się nie stało, ale ta stanowczo zaprzeczyła.
Na lekcji siedziała rozkojarzona, jakby jej tam wogóle nie było.
- Julka, Julka!- krzyknęła pani- Odpowiesz na moje pytanie?
- Ale ja... ja... . Ja nie wiem- wydukała dziewczyna.
Cała klasa popatrzyła na nią z niedowierzaniem. Zawsze była najmądrzejsza, znała odpowiedź na każde pytanie, a teraz.
Po zakończonych lekcjach chciała jak najszbciej wrócić do domu i położyć się na swoim miękkim łóżku zdala od wścipskich komentarzy kolegów. Jak postanowiła, tak i zrobiła. Zaniepokojeni rodzice chcieli z nią porozmawiać, ale nie otworzyła im drzwi. Postanowili, że odłożą to do rana.
???