Mam spore problemy z sercem i oddychaniem....
M
MAXImalistka879 pkt
1.2k wyświetleń
Wszystko zaczęło się od zażycia środków psychoaktywnych, amfetaminy. W styczniu bieżącego roku byłam w ciągu, codziennie co najmniej jedna kreska. Wszystko było tak jak powinno być, bez komplikacji, pobudzenie, euforia itd. W połowie lutego, będąc dalej w ciągu, po dawkach sporych kresek zaczęłam się bardzo źle czuć, zaczęło się od piszczenia w uszach, a skończyło się na ostrym zaburzeniu oddychania. Nie mogłam złapać powietrza, potworny ból w klatce piersiowej, uczucie guli w gardle, taki jakby paraliż ciała, mrowienie i drętwienie kończyn, omdlenia, ogromnie przyśpieszona akcja serca, myślałam że zejdę z tego świata... Dwa dni później, nie biorąc już NIC, zabrało mnie w nocy pogotowie. Zrobili mi testy (morfologia, mocz), na wypisie ze szpitala wyszło "zatrucie amfetaminą". Skarżąc się na duszności, częste bóle i zawroty głowy, leczona byłam paracetamolem. Po dwóch dniach dostałam wypis. Powiedziałam sobie koniec z tym, byłam przerażona tym jak to odbiło się na moim zdrowiu. Przysięgam Wam, nie życzę nikomu aby to przeżył... Jednak przełamałam się, pod koniec stycznia znów kilka kresek, i przy którymś razie podobne objawy, które po kilku dniach ustępowały. Tym razem, wiedząc jak to znów się powtórzy, definitywny koniec z amfetaminą. Około miesiąc byłam czysta. W ubiegłą sobotę zapaliłam marihuanę (dwa buchy) i znów się zaczęło... Trzepało mną, ciężko mi się oddychało, a serce waliło jak młot. Teraz przez to już tydzień utrzymują się objawy takie jak zaburzenia oddychania (ciężko mi się oddycha, takie jakby niedotlenienie), mrowienie całego ciała (głowa, twarz, kończyny), uczucie ciężkości w klatce piersiowej, gula w gardle, trudności w przełyku i co najbardziej mnie martwi to to serce (bije ponad 100 uderzeń na minutę). Ogółem dziwnie się czuje, jestem taka "nieobecna", coś w stylu otępienia. Bardzo się martwię, rodzina wie tylko o incydencie który zaistniał w lutym, o kolejnych głupotach już nie... Co powinnam zrobić? Dodam, że palę papierosy i pijam dużo kawy (przynajmniej 4 razy dziennie z 3 łyżeczek) + napoje typu pepsi, energetyki. Wiem, że to na moje własne życzenie. Wiem że jestem sama sobie winna, bo nikt mi na siłę tego do nosa nie wpychał, ale nie miałam pojęcia, że aż tak to odbije się na moim zdrowiu. Tym razem to jest już definitywny koniec. Na dzień dzisiejszy z kawy zrezygnowałam, z papierosami będzie ciężej... Jakie badania zrobić? Proszę o konkretne odpowiedzi, a nie pouczenia, bo już nie raz się nasłuchałam.