Mam straszne wyrzuty sumienia i ogromny problem...
O
on9031 pkt
980 wyświetleń
jednoczesnie. Mianowicie i tym razem chodzi o moja ukochana. Opisze w skrocie cala sprawe. Moja dziewczyna to bardzo pogodna osoba ,mimo ze w przeszlosci sporo przeszla, miala mysli samobojcze ,brala antydepresanty , nie chciala zyc i dokuczaly jej rozmaite dolegliwosci somatyczne i nerwica. Rozmawialismy o tym duzo ale widac ze poradzila sobie bo wielokrotnie powtarzala ze bardzo wazne dla niej jest aby mnie wspierac a ona sobie poradzi . I wychodzi na to ,ze wcale sobie nie poradzila tylko udawala przez moje zachowanie i podejscie do sprawy ... wlasciwie konczylo sie na tym ,ze powtarzalem iz mam dosc zamartwiania i wiem ze sobie poradzi bo jest silna . Zapewnialem ze jestem i jak pojawial sie problem i chciala mi o tym mowic bylem wiernym sluchaczem i zapewnialem ze bede wspieral . Zawiodlem ... a dlaczego ? Poki co widujemy sie raz w tygodniu bo odleglosc i ona tez pracuje ,ma obowiazki ale to sie niebawem zmieni ,ale z tego tez powodu takie rozmowy przeprowadzane byly przez tel , fb , rowniez o niedawnej utracie jej dziewictwa ze mna nie rozmawialismy tak wiele . Teraz widze jak bardzo ja bolalo moje podejscie ,mimo ze nie przyznala sie i jak bardzo nie radzi sobie z wieloma sprawami . Dowiedzialem sie o tym od jej przyjaciolki ,zdenerwowana napisala do mnie pewnego razu wysylajac rozmowe z moja dziewczyna . Pisala ze nie widzi sensu ,ze czuje sie czasem samotna i ma wrazenie ze ja czasami mam gdzies jej uczucia ,ze nie wytrzymuje czasami cierpienia fizycznego i psychicznego . Pisala takze o tym ze udaje sie do psychologa bo bez terapii nie poradzi sobie . Boze.. jakbym dostal w twarz... Glupi bylem myslac ze jest dobrze i nie rozmawiajac z nia o wiele wiecej na te tematy .. nic nie powiedziala i gdyby nie przyjaciolka pewnie bym nie wiedzial .Idiota ze mnie i czuje ogromne wyrzuty sumienia .Nie mialem pojecia jak ona bardzo cierpi i jak boli ja to ,ze po jej pierwszym razie musialem wracac do domu i ze wciaz nie moze sie sie pogodzic z pewnymi faktami w jej zyciu . Bardzo mi na niej zalezy i jest dla mnie calym swiatem ... nie wiem co ja moge , widujac sie raz w tygodniu z nia (poki co nie da rady wiecej ) ...nie spodziewalem sie ze tak bardzo bala sie mojej reakcji na to ze znowu z nia cos nie tak jest . Wstyd mi naprawde. Tak nie powinno byc i cholernie zaluje ze musialem wtedy tego pamietnego dnia kiedy ofiarowala mi swoj skarb najwiekszy jechac do domu.... chce jej pomoc za wszelka cene bo boje sie ze kraza jej mysli o tym by sobie cos zrobic. Poradzicie ? Naprawde mam wyrzuty sumienia i kocham ja bardzo