Mam straszny problem i mam nadzieję, że...
H
heroin121 pkt
672 wyświetlenia
chociaż Wy mi coś doradzicie. A więc tak. Poznałam takiego Rafała ostatnio (21.04) na ognisku. Rafał odprowadzał mnie pod mamy prace. Ale mało gadaliśmy. Dwa dni szukałam kogoś kto go zna i ma jego nr gg. W końcu zdobyłam. Gadałam z nim 2 razy. Ale nie zbyt rozmowny jest. I we wtorek (jakoś tak wyszło) się spotkaliśmy.. Tzn było coś takiego, ze koleżanka po niego zadzwoniła domofonem ja stamtąd poszłam, ale mnie znaleźli. I dziewczyny mnie z nim sam na sam zostawiły.. No i tak siedzieliśmy, aż w końcu mi powiedział, ze jak się już widzimy to chce mi powiedzieć, ze on dziewczyny nie szuka. Że nie ma czasu na dziewczynę, sprawy rodzinne i inne obowiązki.. I powiedział, ze nie, ze jestem brzydka czy coś, bo wcale o to nie chodzi tylko, po prostu nie ma czasu.. Że to odprowadzenie mnie wtedy to było czysta koleżeńska przysługa. A Dominice (koleżance) wcześniej powiedział, że jestem mega fajna, ale on nie ma czasu na takie coś. I wgl. Przykro mi się megastycznie zrobiło. Bo mega fajny chłopak. Taki milusi. Nie jest ładny, ani nic, ale jakoś mnie zauroczył ;cccccccccccc. Ostatnio do niego napisałam "Cześć", ale wgl mi nie odpisał. Smutno mi, bo chciałabym z nim gadać czy coś.. Ludzie mi mówią, żebym sobie odpuściła, ale ja nie umiem. Nie umiem zawalczyć i nie umiem sobie odpuścić.. Nigdy jeszcze tak nie świrowałam na czyimś punkcie. I chyba nigdy nie zauroczyłam się tak bardzo szybko. Jak go poznałam to nawet zbytnio nie wiedziałam jak wygląda, bo ciemno bardzo było.. Jestem tak niesamowicie nieśmiała, że boję się do niego teraz nawet zagadywać. Z resztą, czuję jakby mnie unikał.. Co ja mam robić.?