jecjia.. czytam to widzę jakby to był ten sam problem co mój. też mam dwie miłości.. jeden ,cholernie we mnie zakochany, 7OO km poza mną mieszka, spotykamy się co weekend, byliśmy razem przez trzy lata.. w grudniu 2011 roku zerwałam z nim,bo poznałam innego .. cudownego,też zakochanego, który mieszka tutaj,obok,jest zawsze kiedy tego potrzebuję. jak się skończyło ? skończyło się,żeod grudnia jestem nieszczęśliwa. chłopak który jest tutaj,blisko.. nie kocha mnie tak jak tamten z daleka, ten tutaj z bliska..dla niego jestem jedną z wielu,jestem zwykłą jedną z wielu opcji .. [historia nasza jest długa,ale teoretycznie teraz ten chłopak niby uświadomił sobie,żę jednak chce ze mną być]. A chłopak z 700km dalej ? kocha mnie już czwarty rok .. i to naprawdę mocno, powtarza,że jestem jedyna sratatata, ale ja wiem,że to prawda. kogo kocham? kocham tego z daleka .. ,a tego z bliska? niby też,ale teraz chyba uświadamiam sobie,że to zwykła fascynacja, bo ten chłopak mógł mi dać coś co tamten mi nie mógł dać ,bo był za daleko. ten chłopak z daleka tylko czeka,aż do niego wrócę.. ten z bliska niedługo mnie zapyta czy będziemy razem. co zrobić? NIE WIEM. niektóre sprawy zaszły za daleko.. ale wydaje mi się,że najlepszą opcją byłoby po prostu odizolowanie się od obydwóch chłopaków. każdy będzie ranny tak samo. albo wiesz co pomaga? naprawdę cholernie pomaga .. zajmij się czymś nie wiem lekcjami,bądź czymś NAPRAWDĘ zajęta i w pewnym momencie zadaj sobie pytanie : ten z bliska czy ten z daleka ? tylko szybka ,jedna,konkretna odpowiedź .. i będzie wszystko jasne.
PS. jak masz jakieś pytania,problemy w tej sytuacji-naprawdę pisz,bo naprawdę dużo o czymś takim wiem. tkwiłam w identycznej sytuacji i w pewnym sensie dalej tkwię
życzę powodzenia i do usłyszenia. :-))
jachcenajamaike
14 lat temu