Moim problemem jest związek z chłopakiem.. A...
K
Kaki94316 pkt
932 wyświetlenia
właściwiej mówiąc - chłopak..
W ciągu ostatnich dwóch miesięcy zdążyłam z nim zerwać (opił się.. inna do niego zarywała.. - on zadowolony. a jakże..) i po jego usilnych staraniach związać się z nim ponownie..
Fakty są jednak takie, że nie jest już tak jak było. Zauważam coraz częściej, że brakuje mi z nim tematów do rozmów.. Ja jestem osobą żartobliwą, pełną energii.. On raczej spokojniejszy.. Słowem - mruk..
Prawda jest taka, że chyba sama nie wiem czego chcę..
W momencie rozstania.. chciałam do niego wrócić.. Ale teraz gdy z nim jestem.. mam wrażenie, że to wszystko nie ma sensu.. Nie umiemy ze sobą rozmawiać..Zbyt często zalega głucha cisza.. Chyba zbytnio się różnimy..
I zerwałabym. tego jestem pewna. Gdyby nie to, że około 2 tygodnie temu wróciliśmy do siebie po aż! tygodniowym rozstaniu .. -.-
Sama tego nie ogarniam. Ale teraz jestem pewna.. Lepsze życie singielki niż tkwienie w dziwnym, do niczego nie prowadzącym związku, który i tak na związek nie wygląda.. Jak widzę zakochane pary na ulicach .. śmiejące się itd.. Patrzę na nas..
Obraz ku^wa nędzy i rozpaczy. Zazdroszczę innym tego uczucia. Bo sama chyba na razie nie jestem na nie gotowa..
Zerwałabym.. ale.. tak.. bo jest sporo tych ALE:
1. bardzo dobrze znam i wręcz uwielbiam Jego rodzinę.. Co sobie pomyślą gdy zerwę z NIM po raz drugi w ciągu miesiąca..
Pomyślicie.. historia rodem z przedszkola. Zrywając sobie.. tydzień w parze, tydzień solo.. do wyboru do koloru.. Sama pewnie czytając taką historię u kogoś innego pomyślałabym - co to za rozwydrzona panna.. Żeby nie wiedzieć czego się chcee.. A phi..
Pomyślałabym tak.. kiedyś. Ale gdy sama tego doświadczyłam rozwiązanie wcale nie jest takie proste.. Ach.. te miłosne dylematy..
2. Lubię go.. nawet bardzo. Za nic w świecie nie chciałabym go zranić (on twierdzi, że mnie kocha). I chyba właśnie ze względu na to cały czas decyduję się próbować nadal.. A nuż się poprawi.. może się zmieni.. Będzie lepiej.
Teraz już wiem, że to raczej mało prawdopodobne.
Nie wiem co zrobić. Może porozmawiać (ew. popisać) z nim o moich wątpliwościach. Że nie wiem co do niego czuję, zapytać, czy on uważa że do siebie pasujemy.. itd..
Myślicie że to dobry pomysł? Naprawdę.. Proszę o rady.. bo siedzę w tym wszystkim po uszy i nie wiem jak się 'wykaraskać' żeby wyjść z tego wszystkiego bez opinii debilki, która nie wie czego chce.. Ale naprawdę. Mam 17 lat. To mój drugi chłopak. Jak tak teraz myślę, to może sama jeszcze nie dorosłam do poważnego związku.. Do miłości. Chociaż z obecnym jestem już około 4 miesiące nie umiem powiedzieć, że go kocham. A prawda jest taka, że chociaż COŚ do niego czuję jestem pewna, że to nie miłość..
Myślałam, że uczucie przyjdzie z czasem.. Myliłam się. Zbyt dużo jego zagrywek, tekstów mimo wszystko mnie denerwuje, żebym mogła się z nim związać na dłużej.
Nie wiem co robić. Mam nadzieję, że znajdzie się jakaś dobra dusza, która to wszystko przeczyta (pozdro.. ;d ) i wspomoże dobrą radą.;)
Ma wdzięczność będzie nie do opisania.. ;)
W ciągu ostatnich dwóch miesięcy zdążyłam z nim zerwać (opił się.. inna do niego zarywała.. - on zadowolony. a jakże..) i po jego usilnych staraniach związać się z nim ponownie..
Fakty są jednak takie, że nie jest już tak jak było. Zauważam coraz częściej, że brakuje mi z nim tematów do rozmów.. Ja jestem osobą żartobliwą, pełną energii.. On raczej spokojniejszy.. Słowem - mruk..
Prawda jest taka, że chyba sama nie wiem czego chcę..
W momencie rozstania.. chciałam do niego wrócić.. Ale teraz gdy z nim jestem.. mam wrażenie, że to wszystko nie ma sensu.. Nie umiemy ze sobą rozmawiać..Zbyt często zalega głucha cisza.. Chyba zbytnio się różnimy..
I zerwałabym. tego jestem pewna. Gdyby nie to, że około 2 tygodnie temu wróciliśmy do siebie po aż! tygodniowym rozstaniu .. -.-
Sama tego nie ogarniam. Ale teraz jestem pewna.. Lepsze życie singielki niż tkwienie w dziwnym, do niczego nie prowadzącym związku, który i tak na związek nie wygląda.. Jak widzę zakochane pary na ulicach .. śmiejące się itd.. Patrzę na nas..
Obraz ku^wa nędzy i rozpaczy. Zazdroszczę innym tego uczucia. Bo sama chyba na razie nie jestem na nie gotowa..
Zerwałabym.. ale.. tak.. bo jest sporo tych ALE:
1. bardzo dobrze znam i wręcz uwielbiam Jego rodzinę.. Co sobie pomyślą gdy zerwę z NIM po raz drugi w ciągu miesiąca..
Pomyślicie.. historia rodem z przedszkola. Zrywając sobie.. tydzień w parze, tydzień solo.. do wyboru do koloru.. Sama pewnie czytając taką historię u kogoś innego pomyślałabym - co to za rozwydrzona panna.. Żeby nie wiedzieć czego się chcee.. A phi..
Pomyślałabym tak.. kiedyś. Ale gdy sama tego doświadczyłam rozwiązanie wcale nie jest takie proste.. Ach.. te miłosne dylematy..
2. Lubię go.. nawet bardzo. Za nic w świecie nie chciałabym go zranić (on twierdzi, że mnie kocha). I chyba właśnie ze względu na to cały czas decyduję się próbować nadal.. A nuż się poprawi.. może się zmieni.. Będzie lepiej.
Teraz już wiem, że to raczej mało prawdopodobne.
Nie wiem co zrobić. Może porozmawiać (ew. popisać) z nim o moich wątpliwościach. Że nie wiem co do niego czuję, zapytać, czy on uważa że do siebie pasujemy.. itd..
Myślicie że to dobry pomysł? Naprawdę.. Proszę o rady.. bo siedzę w tym wszystkim po uszy i nie wiem jak się 'wykaraskać' żeby wyjść z tego wszystkiego bez opinii debilki, która nie wie czego chce.. Ale naprawdę. Mam 17 lat. To mój drugi chłopak. Jak tak teraz myślę, to może sama jeszcze nie dorosłam do poważnego związku.. Do miłości. Chociaż z obecnym jestem już około 4 miesiące nie umiem powiedzieć, że go kocham. A prawda jest taka, że chociaż COŚ do niego czuję jestem pewna, że to nie miłość..
Myślałam, że uczucie przyjdzie z czasem.. Myliłam się. Zbyt dużo jego zagrywek, tekstów mimo wszystko mnie denerwuje, żebym mogła się z nim związać na dłużej.
Nie wiem co robić. Mam nadzieję, że znajdzie się jakaś dobra dusza, która to wszystko przeczyta (pozdro.. ;d ) i wspomoże dobrą radą.;)
Ma wdzięczność będzie nie do opisania.. ;)