Mój chłopak nie jest biedny, potrafi w ciągu...
K
karenina1113.8k pkt
1.3k wyświetleń
doby zarobić 300zł, bo ma łeb do interesów. Ciągle mi też powtarza, że na mnie nie żałuje kasy i to mnie właśnie wkurza, bo on się tym szczyci, a to zwykła hipokryzja.
Na Boże Narodzenie kupiłam mu perfumy. Bardzo się ucieszył, ale mi nic nie dał w prezencie, chociaż wcześniej to ze sb ustalaliśmy. Potem na rocznicę związku dałam mu prezent za 40 zł, a w zamian otrzymałam pierścionek niby pozłacany. Kupił go w chińskim sklepie internetowym. Pierścionek zaczął farbować mi palec, dlatego chciałam sprawdzić co to za stronka, na której ludzi oszukują i tak dotarłam do ceny- 3 złote! Dał za ten pierścionek jednego dolara czyli 3 złote z hakiem.
Nadchodzą walentynki. Kupił mi już prezent, bo on je bardzo przeżywa. Nie wytrzymał i mi go dzisiaj dał- miś za 15 zł z Ikei. A SAM ZAŻYCZYŁ SOBIE NA WALENTYNKI KOSZULĘ ZA 60ZŁ.
Dwukrotnie zdarzyło się, że na ulicy ktoś proponował mu kupno kwiatów dla mnie, bo byliśmy na spacerze, a on odmawiał. Nie chce mi nawet głupich kwiatów kupić. Na walentynki je dostanę. Przynajmniej tak powiedział. Kwiat za 8zł i nic więcej, a ja, przymierająca głodem studentka mam znowu bulić na niego kilkadziesiąt złotych, żeby potem znowu słuchać o jego hojności. :/
Nie rozpisujcie się, jaka to ze mnie materialistka itp. Po prostu niech ktoś mi poradzi czy wysilać się dla niego i kupić mu tę koszulę, skoro już mu to powiedziałam czy też rzucić mu jakimś bublem z Chin i niech się cieszy?
Na Boże Narodzenie kupiłam mu perfumy. Bardzo się ucieszył, ale mi nic nie dał w prezencie, chociaż wcześniej to ze sb ustalaliśmy. Potem na rocznicę związku dałam mu prezent za 40 zł, a w zamian otrzymałam pierścionek niby pozłacany. Kupił go w chińskim sklepie internetowym. Pierścionek zaczął farbować mi palec, dlatego chciałam sprawdzić co to za stronka, na której ludzi oszukują i tak dotarłam do ceny- 3 złote! Dał za ten pierścionek jednego dolara czyli 3 złote z hakiem.
Nadchodzą walentynki. Kupił mi już prezent, bo on je bardzo przeżywa. Nie wytrzymał i mi go dzisiaj dał- miś za 15 zł z Ikei. A SAM ZAŻYCZYŁ SOBIE NA WALENTYNKI KOSZULĘ ZA 60ZŁ.
Dwukrotnie zdarzyło się, że na ulicy ktoś proponował mu kupno kwiatów dla mnie, bo byliśmy na spacerze, a on odmawiał. Nie chce mi nawet głupich kwiatów kupić. Na walentynki je dostanę. Przynajmniej tak powiedział. Kwiat za 8zł i nic więcej, a ja, przymierająca głodem studentka mam znowu bulić na niego kilkadziesiąt złotych, żeby potem znowu słuchać o jego hojności. :/
Nie rozpisujcie się, jaka to ze mnie materialistka itp. Po prostu niech ktoś mi poradzi czy wysilać się dla niego i kupić mu tę koszulę, skoro już mu to powiedziałam czy też rzucić mu jakimś bublem z Chin i niech się cieszy?