Mój problem jest dość dziwny, choć w sumie...
M
mojnickjestbezsensu21 pkt
801 wyświetleń
rozwinęłam niezły "biznes" w szkole. Otóż tak, mam 16 lat jestem w 3 gim i od pierwszej klasy palę Shishe. Nie mam problemu z jej kupnem. Problem polega na tym, że inne osoby się do mnie zgłaszają abym im kupiła. Okej na początku spoko (robiłam wszystko za free) ale później zaczęłam jeszcze brać po 5 zł czasem 7. W ciągu jednego dnia potrafiły się zgłosić nawet 4 osoby. Ale teraz to jest przegięcie. Przyszły świeżaki pierwszaki, które rzecz jasna jak dowiedziały się, że istnieje coś takiego jak fajka wodna i nawet w tej szkole jest ktoś kto może ową fajkę załatwić, zleciały się wszystkie jak w niebo wzięte. Dobra, przyznam się, że na początku oferta mi pasowała. Pierwszaczki były na tyle naiwne, że wyciągałam nawet po 10 zł, a kasa mi była wtedy potrzebna, bo planowałam kupić rozpychacze i zrobić tunel. Codziennie po szkole leciałam po Shishe, czasu na naukę nie było. Przez pierwsze 2 miesiące było okej, mimo tego, że "zleceń" było po czubek nosa. Wszystko jakoś przebolałam, ale dopiero teraz dotarło do mnie, że jestem w 3 gim i zdaje wszystkie pierdoły pod koniec roku szkolnego i idę do liceum. Nie miałam i nie mam dalej czasu na naukę, bo nikt nie potrafi zrozumieć, że już nie kupuję Shishy. Niedawno rozpowiedziałam wszystkim, że nie kupuję Shishy ze względu na naukę, i co? Jeden z uczniów z 2 klasy (mój stały klient xd) mnie zaszantażował, że jak przestane sprzedawać do zgłosi mnie do dyrektora. Wtedy mnie wywalą ze szkoły, a to w końcu 3 gim. Jak na razie dalej kupuję ale tylko jemu. Co prawda mam więcej czasu na naukę i te sprawy, ale wkurza mnie to, że taki dzieciak sobie ze mną pogrywa. Ma ktoś pomysł jak się pozbyć natrętnego klienta?