Mój problem polega na tym iż ponad rok temu...
E
exhh277 pkt
671 wyświetleń
poznałam chłopaka przez internet. Po wielu długich rozmowach przez telefon i na gg zapytał o chodzenie. Byłam do tego nastawiona tak, ze bardzo tego chciałam ale moją pierwszą myślą było jak on to sobie wyobraża <nie widział mnie nawet na zdjęciu> dzielili nas aż 300 km. Ale jakoś tak wyszło że zostaliśmy tą parą na odległość. Przyjaciółką nie powiedziałam że nigdy go nie widziałam, wkręcałam że poznaliśmy sie na obozie x lat temu i teraz "tak jakoś " złapaliśmy kontakt. Nasz związek się "rozwijał" mówiliśmy sobię wszystko, gdy coś mi nie pasowało mówiłam mu, nigdy się nie kłuciliśmy. A on.. Pisał mi piękne wiersze . Ale to wszystko zaczęło mnie przerastać. Tęsknota rozwalała mi głwę i nie umiałam sobię z tym poradzić, płakałam po nocach, w szkole jak tylko pomyślałam sobie o tej patowej sytuacji. W końcu sięgnęłam po żyletkę i zaczęłam sie ciąć. Wpadłem w jakiś nałóg. Za każdym razem obiecywałam ze już tego nie zrobię ale ciełam się coraz mocniej aż zaówarzyły to przyjaciółki w szkole. Zaówarzyły że zmieniłem się nie do poznania. Mówiły że mam z tym skończyć ale to na nie dawało. W desperacji prze ucieczką od okaleczania się, od napływu myśli zaczęłam uciekać z domu o bardzo późnych godzinach. Rodzice byli załamani bo nigdy nie sprawiałam aż takich problemów. Pewnego dnia gdy zmęczona zasnęłam na łóżku tata wszedł do pokoju i zonaczył tą zakrwawioną i obliźnioną rękę. Wydarł się chciał to zobaczyć ale nie dałam mu takiej możliwości. Sprawa poszła w niepamięć. Oboje z "chłopakiem" zaczynaliśmy nową szkołę jednak ja już nie wytrzymywałam coraz częściej tego wszystkiego i urywałam kątakt tak z dnia na dzień np. Na tydzień. On się martwił i pisał co się stało ja tylko pisałam że nie ma się martwić i tyle. Ale moja cierpliwość do tego wszystkiego się kończyła.. Nie mieliśmy możliowści się spotkać z resztą wiem że byłby zawiedziony moim wyglądem. Mówił mi że liczy się wnętrze ale ja chciałam żeby powiedział mi to prosto w twarz. W końcu powiedziałam mu że ja tego już nie wytrzymuje że jestem na skraju załamania i zerwałam z nim kontakt. Moim ostatnim zdaniem kierowanych do niego było: nikogo nie pokochali tak jak ciebie. Nie rozmawiam z nim już od roku i codziennie o nim myślę, codziennie coraz więcej. Gdy patrzę na jakiegoś chłopaka to w głowie mam myśli że z nikim nie będzie mi tak dobrze jak byłoby z Adamem. Powiedzcie mi co mam zrobić skoro po roku moje uczucie względem jego nie wygasło a co więcej corazbardziej się pogłębia. Pomocy ;( !