Mój tata ostanio bardzo dużo mówi o tym, że...
H
hera0986.5k pkt
640 wyświetleń
chciałby mieć kota, by coś tam wyjadał na dworze. My mamy jednak psa, owczarka, który tak na serio nie jest groźny i ma miłe usposobienie do kociaków (5 lat temu mieliśmy mnóóóstwo kotków). Początkowo nie podobał mi się ten pomysł, a i też tato miał wątpliwości co do licznego rozmnażania się tych stworzeń i ich wędrówek (że często gdzieś wychodzą, a później nie wracają). Lecz ostatnio zapragnęłam mieć jakiegoś nowego zwierzaka i pomyślałam, że skoro tata tak z tym zwleka to ja to zrobię po sprytnemu. Mam w planach wyjść jutro na naszą wieś , gdzie ludzie mają dużo kociaków, i jednego małego przybłędę wziąść ze sobą. Gdybym przyszła do domu (nikt na wsi by się nie skapnął, ponieważ mieszkamy z pół kilometra za nią i jesteśmy mało znani) usprawiedliwiłabym się ojcu, że kiedy jechałam na rowerze przez wieś do swojej koleżanki to omałobym nie potrąciła tą kicię. potem pytałam się mieszkańców czy to ich kot, lecz wszyscy zaprzeczali, a ponieważ kicia była sama, malutka, wystraszona i wciąż miauczała, to ją wzięłam z sobą. . . . .Co o tym myślicie? Dobry pomysł czy nie? Mogę jeszcze pojechać na pole i poszukać, bo tam jest dużo kotek, które są tak jakby ''na wolności'' i są tzw. kotami koczowniczymi , a mają sporo młodych ;)