Myślicie że to może być dyskalkulia?
O
OceanEyes137 pkt
666 wyświetleń
Od 1 klasy szkoły podstawowej mam niesamowite problemy z matematyką. Co prawda potrafiłam dodawać, odejmować, mnożyć czy nawet dzielić ale tylko te bardzo proste liczby. Cholera, jak mi się nawet iloraz z iloczynem myli. Ja zawsze liczę na palcach, albo jak nie na palcach to kalkulator nawet takie proste liczby jak np 91-24, na to działanie potrzebuję jakieś 5 minut, gdy inni rozwiążą je w klika sekund. Na sprawdziany, karkówki uczę się przeważnie 1,5 h, rozwiązuję zadania, ogarniam teorie i w domu umiem ale jak dostaję kartkę to mam ochotę się rozpłakać bo wszystko to, czego się uczyłam to gdzieś wyparowało. Gdy nauczycielka wybiera do tablicy to myślę że zaraz zemdleję, ogólnie to lubię dopowiadać, lubię chodzić do tablicy ale nie z matematyki. Czuję tak silną panikę gdy mam iść do tablicy, cały się trzęsę i mnie mdli. Godziny z zegarków też nie umiem odczytywać, a jestem już dosyć dużym dzieckiem, zawsze mam zegarek cyfrowy. Albo też mysie myli + z _, kiedy jest zamiana znaków i kiedy jest dany znak...
Teraz z matmy na półrocze wychodzi mi zagrożenie i nie mogę już nic z tym zrobić. Moja najlepsza ocena z matmy w tym półroczu to 1+, czaicie? 1+ pomimo robienia notatek, zapamiętywaniu i uważaniu na lekcji.
Myślicie że mam dyskalkulię? Jeżeli tak to gdzie z tym iść? Są jakieś badania czy coś?
Teraz z matmy na półrocze wychodzi mi zagrożenie i nie mogę już nic z tym zrobić. Moja najlepsza ocena z matmy w tym półroczu to 1+, czaicie? 1+ pomimo robienia notatek, zapamiętywaniu i uważaniu na lekcji.
Myślicie że mam dyskalkulię? Jeżeli tak to gdzie z tym iść? Są jakieś badania czy coś?