Napisać do niego czy muszę sobie odpuścić ten...
R
rozterkoweserce1.4k pkt
669 wyświetleń
związek?
Spotykaliśmy się z chłopakiem przez jakieś 3 tygodnie.Wszystko było świetnie.Czułam,że to ten jedyny.Spotykaliśmy się 2-3 razy w tygodniu.Przytulaliśmy się,całowaliśmy,leżeliśmy razem w łóżku,rozmawialiśmy,na rękach mnie nosił.Mówił mi,że jestem wyjątkowa,cudowna,wspaniała,że jak ktoś by mnie mu chciał odebrać to by nawet do rękoczynów mogło dojść.Mówił,że już 2 dziewczyny go zraniły i nie chciałby,aby tak było za trzecim razem.Nawet banalnie lekkiego laptopa mi przenosił,chociaż mówiłam,że nie trzeba.Ciagle robił do mnie maślane oczy.Na pierwszym spotkaniu zaproponował nawet,żebym po świętach przyszła do niego i się zgodziłam,ale po świętach więcej tego nie zaproponował,mimo,że mu to sugerowałam.Początkowo przychodził do mnie o 18 i wychodził o 1-2 w nocy.Jak się nie widzieliśmy to ciągle do mnie pisał smsy,a jak tylko weszłam na fb to tam też od razu pisał.Z czasem zaczął wychodzić ode mnie ok. 22,bo mówił,że on zazwyczaj o 21-22 już śpi.No okey,chociaż tak naprawdę siedział nawet o 1 w nocy jeszcze na fb.Mimo wszystko było między nami okey.Mieliśmy łącznie 6 randek.Na ostatniej zabrał mnie do kawiarni (myślałam,że po drodze weźmie mnie za rękę,ale nie) ,a potem obejrzeliśmy u mnie film.Potem jakoś nie widzieliśmy się już tydzień no i ja mu powiedziałam,że coś tam mu opowiem jak się spotkamy i on na to,że okey to kiedy się widzimy.Ja,że przez kilka dni nie będę mieć czasu,ale w drugiej połowie tygodnia jak najbardziej.On,że teraz przez 2 tygodnie będzie się uczył do sesji na studia,ale że da mi znać.Tyle,że od tamtej pory do spotkania nie doszło,czyli ostatni raz widzieliśmy się 8 stycznia.Od tamtej pory przestał do mnie pisać,przestał proponować jakiekolwiek spotkania.Ja pisałam do niego przez kilka razy pierwsza,ale jak ja napisałam to mi odpisał normalnie i tyle.Jak kiedyś wspominał,że możemy iść razem na imprezę to jak mu kiedyś zaproponowałam to wstępnie się zgodził,ale miał mi dać znać następnego dnia,czekałam do wieczora,cisza,napisałam do niego,to on na to,że przeprasza,ale nie da rady,bo projekty.No okey.Kiedyś był na fb o tej godzinie co już rzekomo śpi,więc napisałam do niego,popisaliśmy chwilę,po czym powiedział,że musi wyjść,a jak go potem zapytałam gdzie był (wrócił po kilku godzinach na fb) to powiedział,że u kolegi na meczu.Ja naprawdę zdaję sobie sprawę z tego czym jest sesja na studiach,ale bez przesady,do kolegi na mecz mógł wyjść,na fb ma czas siedzieć,a dla mnie od blisko miesiąca nie ma czasu,żeby się spotkać i nawet,żeby głupią wiadomość wysłać,a mieszkamy od siebie 10 minut pieszo.Ewidentnie mnie olewa.Nawet jak były moje urodziny to tylko wysłał mi smsa z życzeniami,obiecywał,że będziemy świętować moje urodziny,ale jakoś się nie pojawił,a minęły już prawie 3 tygodnie od moich urodzin.Ostatni raz ja napisałam do niego jakieś 11-12 dni temu i na tym się skończyło,jak ja nie piszę to on też nie.Ja mam 21 lat,a on 23.Zależy mi na nim bardzo,ale nie wiem co on odwala.Czuję,że już nie jesteśmy razem,w końcu od miesiąca się nie widzieliśmy.Może poczuł,że za bardzo mi na nim zależy.Zgadzałam się na wszystkie spotkania,które proponował.Jak chciał zerwać to mógłby mi to powiedzieć prosto w twarz,a nie zachowywać się jak dzieciak.Co robić?
1. Muszę sobie odpuścić,bo on się znudził albo poznał inną i pisząc do niego utwierdzę go tylko w przekonaniu,że jestem na każde jego zawołanie i stracę resztki godności łażąc za nim.Muszę liczyć na to,że czas ukoi ból po rozstaniu.
2. Powinnam do niego napisać coś w stylu "co tam słychać,co tak się nic nie odzywasz?" licząc na to,że w końcu powie mi dlaczego milczy.Ale jeśli jemu już nie zależy to tylko się ośmieszę,bo może znowu chcieć wcisnąć mi jakiś kit.
Zależy mi na nim,w dzień jakoś sobie radzę,ale wieczorami ciągle płaczę,w nocy spać nie mogę.To pierwszy chłopak,na którym tak mi zależy,ale nie wiem czy umiałabym mu znów zaufać.Nie chcę jednak stracić resztek honoru pisząc po raz kolejny do niego.Koleżanka mówiła mi,że on w końcu sam zatęskni i napisze.. a druga koleżanka właśnie mi radziła,żebym do niego napisała.Czy to w ogóle jest/był związek?Co robić?
Spotykaliśmy się z chłopakiem przez jakieś 3 tygodnie.Wszystko było świetnie.Czułam,że to ten jedyny.Spotykaliśmy się 2-3 razy w tygodniu.Przytulaliśmy się,całowaliśmy,leżeliśmy razem w łóżku,rozmawialiśmy,na rękach mnie nosił.Mówił mi,że jestem wyjątkowa,cudowna,wspaniała,że jak ktoś by mnie mu chciał odebrać to by nawet do rękoczynów mogło dojść.Mówił,że już 2 dziewczyny go zraniły i nie chciałby,aby tak było za trzecim razem.Nawet banalnie lekkiego laptopa mi przenosił,chociaż mówiłam,że nie trzeba.Ciagle robił do mnie maślane oczy.Na pierwszym spotkaniu zaproponował nawet,żebym po świętach przyszła do niego i się zgodziłam,ale po świętach więcej tego nie zaproponował,mimo,że mu to sugerowałam.Początkowo przychodził do mnie o 18 i wychodził o 1-2 w nocy.Jak się nie widzieliśmy to ciągle do mnie pisał smsy,a jak tylko weszłam na fb to tam też od razu pisał.Z czasem zaczął wychodzić ode mnie ok. 22,bo mówił,że on zazwyczaj o 21-22 już śpi.No okey,chociaż tak naprawdę siedział nawet o 1 w nocy jeszcze na fb.Mimo wszystko było między nami okey.Mieliśmy łącznie 6 randek.Na ostatniej zabrał mnie do kawiarni (myślałam,że po drodze weźmie mnie za rękę,ale nie) ,a potem obejrzeliśmy u mnie film.Potem jakoś nie widzieliśmy się już tydzień no i ja mu powiedziałam,że coś tam mu opowiem jak się spotkamy i on na to,że okey to kiedy się widzimy.Ja,że przez kilka dni nie będę mieć czasu,ale w drugiej połowie tygodnia jak najbardziej.On,że teraz przez 2 tygodnie będzie się uczył do sesji na studia,ale że da mi znać.Tyle,że od tamtej pory do spotkania nie doszło,czyli ostatni raz widzieliśmy się 8 stycznia.Od tamtej pory przestał do mnie pisać,przestał proponować jakiekolwiek spotkania.Ja pisałam do niego przez kilka razy pierwsza,ale jak ja napisałam to mi odpisał normalnie i tyle.Jak kiedyś wspominał,że możemy iść razem na imprezę to jak mu kiedyś zaproponowałam to wstępnie się zgodził,ale miał mi dać znać następnego dnia,czekałam do wieczora,cisza,napisałam do niego,to on na to,że przeprasza,ale nie da rady,bo projekty.No okey.Kiedyś był na fb o tej godzinie co już rzekomo śpi,więc napisałam do niego,popisaliśmy chwilę,po czym powiedział,że musi wyjść,a jak go potem zapytałam gdzie był (wrócił po kilku godzinach na fb) to powiedział,że u kolegi na meczu.Ja naprawdę zdaję sobie sprawę z tego czym jest sesja na studiach,ale bez przesady,do kolegi na mecz mógł wyjść,na fb ma czas siedzieć,a dla mnie od blisko miesiąca nie ma czasu,żeby się spotkać i nawet,żeby głupią wiadomość wysłać,a mieszkamy od siebie 10 minut pieszo.Ewidentnie mnie olewa.Nawet jak były moje urodziny to tylko wysłał mi smsa z życzeniami,obiecywał,że będziemy świętować moje urodziny,ale jakoś się nie pojawił,a minęły już prawie 3 tygodnie od moich urodzin.Ostatni raz ja napisałam do niego jakieś 11-12 dni temu i na tym się skończyło,jak ja nie piszę to on też nie.Ja mam 21 lat,a on 23.Zależy mi na nim bardzo,ale nie wiem co on odwala.Czuję,że już nie jesteśmy razem,w końcu od miesiąca się nie widzieliśmy.Może poczuł,że za bardzo mi na nim zależy.Zgadzałam się na wszystkie spotkania,które proponował.Jak chciał zerwać to mógłby mi to powiedzieć prosto w twarz,a nie zachowywać się jak dzieciak.Co robić?
1. Muszę sobie odpuścić,bo on się znudził albo poznał inną i pisząc do niego utwierdzę go tylko w przekonaniu,że jestem na każde jego zawołanie i stracę resztki godności łażąc za nim.Muszę liczyć na to,że czas ukoi ból po rozstaniu.
2. Powinnam do niego napisać coś w stylu "co tam słychać,co tak się nic nie odzywasz?" licząc na to,że w końcu powie mi dlaczego milczy.Ale jeśli jemu już nie zależy to tylko się ośmieszę,bo może znowu chcieć wcisnąć mi jakiś kit.
Zależy mi na nim,w dzień jakoś sobie radzę,ale wieczorami ciągle płaczę,w nocy spać nie mogę.To pierwszy chłopak,na którym tak mi zależy,ale nie wiem czy umiałabym mu znów zaufać.Nie chcę jednak stracić resztek honoru pisząc po raz kolejny do niego.Koleżanka mówiła mi,że on w końcu sam zatęskni i napisze.. a druga koleżanka właśnie mi radziła,żebym do niego napisała.Czy to w ogóle jest/był związek?Co robić?