Ja też nie lubiłem się uczyć. Nadal nie lubię, zależy jaki to materiał. Zaczynaj od czegoś prostego. Zrób zadanie z matematyki, przeczytaj fragment lektury. Później coraz, coraz trudniej. Określ swoją pamięć. Ja jestem np. osobą, która pamięta dużo ze słuchu, a jak muszę coś wykuć na pamięć, to albo czytam to bardzo, bardzo szybko po 100 razy, albo zapisuję informacje na kartce (do tej pory zmarnowałem ich jakieś 100... ;P), najlepiej kolorowymi długopisami. Zmuś się. Pomyśl: dobra, nie chce mi się teraz uczyć, posiedzę jeszcze godzinę przed komputerem, ale potem muszę. Muszę! Muszę się uczyć! Nie dostanę się do dobrej szkoły, nie pójdę na studia, nie zdobędę wykształcenia, nie znajdę super dziewczyny w super firmie, będę harował i ledwo starczał z pieniędzmi. Myśl: A może akurat na tej lekcji, kiedy zapyta mnie nauczyciel i odpowiem na 5, zaproponuje mi konkurs? Powie, że zauważył we mnie wielki talent?
Ja osobiście uczę się po to, żeby utrzymać się w szkolnym rankingu najlepszych uczniów (mimo, iż takowego nie ma, istnieje tylko w umyśle), utrzymać pozycję najlepszego ucznia w klasie i przynosić mamie i sobie radość. Bo nawet nie wiesz jak fajne jest, kiedy nauczyciel mówi ci: ,,Jesteś wspaniałym uczniem". Zrób to dla siebie, dla rodziny, dla nauczycieli, dla bliskich. Gdyby nie to, że w 3. klasie zacząłem się uczyć, to teraz nie miałbym takiej opinii u nauczycieli, nie brałbym udziału w konkursach, nie rozmawiałbym z pracownikami szkoły, dyrektorkami i nauczycielami (kiedy nie mam z nimi lekcji. na przykład podczas okienka, w bibliotece) tak, jakby byli moimi rówieśnikami;)