Nie mam kompletnie motywacji do nauki. W piątek...
S
SweetMadzia6913.4k pkt
873 wyświetlenia
miałam szkolną wycieczkę do kina, cała szkoła jechała, a raczej szła, bo szliśmy na pieszo. Po kinie myślałam, że wrócę do domu i się pouczę, ale w trakcie drogi do kina zgadałam się z przyjaciółką, seans zaczął się o 11:30 i trwał do 13:25, ona o tej godzinie lekcje kończyła, więc się umówiłyśmy w centrum handlowym, zanim ja tam dojechałam, była godzina gdzieś koło 14:30, tam trochę połaziłyśmy, później już miałyśmy wracać, ale zadzwoniła następna koleżanka i jeszcze pojechałyśmy się z nią spotkać, jeszcze z przyjaciółką się trochę pogubiłam, tamta na nas czekała 40min na przestanku, na którym mieliśmy wysiąść. Aż w końcu dotarłyśmy, poszłyśmy na lody, a po tym rozeszłyśmy się do domów, byłam w domu po 19, a wyszłam z domu o 7:30 i moja mama była wkurzona, że tyle czasu mnie nie było, a powiedziałam jej, że jadę tylko do kina, później nawet się pytała czy po kinie jeszcze gdzieś jadę, powiedziałam, że nie, bo nic nie planowałam. Dzisiaj jest ładna pogoda, więc chyba pójdę na spacer z moim chłopakiem, ale znowuż jutro mam sprawdzian z fizyki, powinnam napisać klasówkę z hiszpańskiego, bo jej nie pisałam, a poprawa na lekcji już dawno była, na której mnie nie było, w środę mam sprawdzian z historii, w piątek powinnam napisać kartkówkę z biologii, z której już też termin minął. I nie wiem czy mi pozwoli ją zaliczyć. Tyle nauki, a ja w ogóle nie mam motywacji. Robi się coraz cieplej, fajna pogoda, więc mi tym bardziej nie chce się uczyć. A na poprawę ocen, wyciąganie się, został tylko kwiecień (i to nie cały, bo chyba święta wypadają w kwietniu), właściwie to już tylko tydzień marca, w maju na początku będzie majówka, potem piszą matury, a czerwiec to już wgl. prawie nic nie będziemy robić.
Mam już 66 godzin nieobecnych. W zeszłym semestrze miałam 99 i w tym 93 usprawiedliwione, bo moja mama o tym wiedziała i wtedy jeszcze nie wagarowałam. Jak się wziąć do nauki? Tak mi się nie chcę otwierać książek, a co dopiero się tego uczyć, że masakra.
Mam już 66 godzin nieobecnych. W zeszłym semestrze miałam 99 i w tym 93 usprawiedliwione, bo moja mama o tym wiedziała i wtedy jeszcze nie wagarowałam. Jak się wziąć do nauki? Tak mi się nie chcę otwierać książek, a co dopiero się tego uczyć, że masakra.